Tatry : Orla Perć od Koziej Przełęczy przez Kozi Wierch do Żlebu Kulczyńskiego. Letnie wejście bez dodatkowych atrakcji

19.07.2017

Kuźnice [8:30]- Murowaniec przez Dolinę Jaworzynki – Kozia Dolinka – Kozia Przełęcz – Kozi Wierch ( 2291 m n.p.m.) – Żleb Kulczyńskiego - Murowaniec - Kuźnice przez Skupniów Upłaz i Boczań [19:30]

Jak na letnią porę i samotną jednodniówkę przystało wybrałem klasyk w okolicy Doliny Gąsienicowej czyli Orlą Perć. Prognozy zwiastowały burze więc nic tylko jechać na zdjęcia burzowe – czyli jedyną z niewielu rzeczy wartych uwagi w środku słonecznego dnia w górach – rozpatrując tylko pod względem fotograficznym oczywiście.

Tatrzańska zieloność. W dole Zmarzły Staw i Czarny Staw Gąsienicowy
Tatrzańska zieloność. W dole Zmarzły Staw
i Czarny Staw Gąsienicowy

W autobusie jeden pewny siebie i hałaśliwy znawca gór pouczał swoje towarzystwo, ale de facto pół autobusu iż w góry to się jeździ tak: najpierw dojazd do Zakopanego, później w następnym dniu dojście do schroniska i dopiero na trzeci dzień gdzieś powyżej. No tak, on był z Poznania (co też głośno objawił). Ja jednak spróbowałem po swojemu zwłaszcza iż czasu miałem akurat na 1 dzień.

Ponad Kozią Dolinką
Ponad Kozią Dolinką

Szedłem sobie w wolnym tempie. Ludzi mijałem naprawdę niewielu, jak na wakacyjna porę. Więc zaznałem samotności. Co mi jak zawsze odpowiadało. No i samo dotknięcie nagiej skały przynosi zawsze wielką radość. A propos tego ostatniego jednak muszę wrócić do kontuzji opisanej w poprzedniej opowieści (Tatry – Sławkowski Szczyt – noc na szczycie i tajemnica) .

Żleb w rejonie Zadniego Granata
Tym żlebem w rejonie Zadniego Granata, wczesną wiosną w śniegu, lodzie i wodzie
wszedłem kiedyś na Granty bez czekana, raków, kasku i liny. Mając tylko kijki.
Samotnie. Od wybijania stopni zdarłem do cna podeszwę z Vibramu.
Nigdy tak nie rozsądnie nie należy chodzić w takich warunkach.
To było ostatnie moje aż takie szaleństwo w tym stylu. Emocje były intensywne!
Od każdego ruchu zależało wszystko.

Powspinałem się z przyjemnością – prawdę mówiąc kiedyś lubiłem przejść Orlą Prerć używając ułatwień tylko w kilku miejscach. Tym razem jednak dużo używałem łańcuchów. Ale jak sie nie bać skoro miałem przypadki kiedy chciałem dynamicznie sięgnąć do chwytu a ręka zatrzymała się w pół drogi, kontynuując ruch dopiero po chwili i pewnych zabiegach, a gdy próbowałem się zaprzeć lawa strona po porstu nie trzymała – wata, można było co najmniej rąbnąć twarzą o skałę...

Orla Perć pod Kozim Wierchem
Orla Perć pod Kozim Wierchem

Nic to, bo druga ręka i nogi wykonywały robotę prawidłowo zaś nawet i na lewej po złapaniu chwytu czy łańcucha mogłem wisieć, ale to nie ta pewność co być powinna, bo o podciągnięciu się nie mogło być mowy. Termin do naurologa mam .. tak odległy że skończę może ten temat.

Młoda Kozica w masywie Koziego Wierchu, dalej Żleb Kulczyńskiego, Czarne Ściany, Granaty ...
Młoda Kozica w masywie Koziego Wierchu
dalej Żleb Kulczyńskiego, Czarne Ściany, Granaty ...

Na Kozim Wierchu spędziłem kilkadziesiąt minut i spotkałem zaledwie kilka osób. Później jeszcze póki szlak Szerokim Żlebem i Perciowy biegły razem także kilku turystów. Następnie już samotność aż do Zmazłego Stawu. Szczegóolnie lubię Żleb Kulczyńskiego to taki kawałek prawdziwego terenu który żyje i daje sie we znaki. Ogólnie byłem mocno zmęczony – przytrafiły się jakieś małe urazy i oszczędzanie kolana – stąd czas kiepski.

Kozi Wierch
Kozi Wierch 2291 m n.p.m.
na dalszym planie Lodowy Szczyt

Ale pobyt w Tatrach i pogłaskanie skały zawsze dużo daje. Choć trasa przechodzoa już tyle razy i w zimie i wlecie (choćby tu: (Tatry – z Pustej Dolinki na Kozi Wierch) , albo (trasa identyczna do niniejszej) ) zawsze cieszy.

Granaty
Granaty

W przeceiwiństwie do zetknięcia z rzeczywistością w dolinach. A bo co powiedzieć kiedy autobus do Krakowa jechał mimo puściutkiej drogi 40 minut dłużej. Dlaczego? - jakieś osoby zasłuchane w swój rzężący dość głośno tablet zapomniały wysiąścć w Lubniu a później się awanturowały że kierowca się nie zatrzymał i domagały się żeby zawrócił. Wybuchła nieprzyjemna afera. To tak żeby nie było za miło...Zdjecia, takie jak pora dnia i roku – kilka nowych kadrów mimo tak znanej okolicy udało się wypatrzeć. Ale dziś nie o to głównie chodziło.

© 2007-2017 Lesław Obłój