Główny szlak beskidzki na rowerze
Z Szlachtowej na Prehybę przez Kuni Wierch i dalej głównym szlakim beskidzkim
przez Obidzę i Dzwonkówkę do Krościenka nad Dunajcem.
Z serii: turystyka rowerowa w Pieniach (tu z Pienin w Beskidy) dla lekko zaawansowanych.

Ta wycieczka zaczyna się w Pieninach. Początkowo w charakterze jest poniekąd pienińska (to "poniekąd" jest ważne). Braknie charakterystycznych łąk. Będzie jedynie las. Pieniński las, który niepostrzeżenie stanie się lasem beskidzkim. Taki też charakter dominuje podczas większości trasy. Nie ma co się dziwić, skoro jedziemy głównym szlakiem beskidzkim. Kolejny jego fragment z przyjemnością rekomenduję.

Obidza - fot. Lesław Obłój
Na prawo, gdzieś na horyzoncie wieża na Prehybie... i wspomnienie dopiero co przebytego odcinka naszej trasy
w dolinie Obidza i warianty innych (nie opisanych tu) przejazdów


29.08.2020 r


Szlachtowa – Polana w przebiegu szutrówki biegnącej wzdłuż Sielskiego Potoku – Kuni Wierch – Łysiny 1052 m n.p.m. (trawers – zgodnie z biegiem pieszego, zielonego szlaku turystycznego ) - Skrzyżowanie ze szlakiem niebieskim – Prehyba (szlakiem niebieskim z uwzględnienie wariantu trawersującego Czeremchę) – Krościenko nad Dunajcem (głównym szlakiem beskidzkim przez Obidzę, Dwonkówkę)


Naturalnym jest iż kiedy jestem w okolicach Szczawnicy - Pieniny są cały czas odwiedzane. Nie tylko w spektakularny sposób, jak opisane tu wycieczki po 40 km. Często są to miniaturki po dwadzieścia kilka kilometrów. Ot tak przed kolacją. Ale zawsze przyciągają także i Beskidy – tak bliskie i lubiane. Mam tu na myśli Pasmo Radziejowej, bo leży nie daleko i jest łatwo dostępne.

Wycieczkę zaczęliśmy w Szlchtowej. Na poniższej mapie jako początek trasy zaznaczyłem parking przykościelny - dla ułatwienia w orientacji. Wycieczkę można oczywiście zacząć w innym dogodnym miejscu. Więcej na ten temat napisałem w Przewodniku (Pieniny na Rowerze)

Oznaczenia kolorów odnoszą się wyłącznie do poniższej mapy. Należy pamiętać, że nie zawsze odzwierciedlają oznaczenia szlaków wyznaczonych w terenie:
(nie muszą odpowiadać przebiegowi i kolorom szlaków turystycznych, nawet gdyby takie były wytyczone) mapa Pienin - Szlachtowa - Czwerwony Klasztor - Limierz - Wysoki Wierch - fot. Lesław Obłój
Szlachtowa - Pasmo Radziejowej z Prehybą - Krościenko nad Dunajcem
Grafika: Lesław Obłój - na podstawie mapy z SYGNATURY

Nasz tegoroczny, letni pobyt tu, zaczął się od spektakularnej, wieczornej wycieczki właśnie w tamte tereny. (Pieniny-Beskidy na Pasmo Radziejowej na rowerze z zachodem słońca) . Między czasie trafiła się jeszcze jedna „Prehyba” (Pieniny-Beskidy : na Prehybę na rowerze przez Niterbag i Gabańkę) Warto zakończyć go w podobny sposób.

Polana z której trzeba skręcić w lewo oczywiście pod górę- fot. Lesław Obłój
Polana z której trzeba skręcić w lewo oczywiście pod górę

Pierwszy etap wycieczki to jeden z wariantów dróg na Prehybę. Inne sposoby dojazdu w te rejony opisałem w Przewodniku : (Pieniny-Beskidy na rowerze Prehyba)

Im wyżej tym piękniej - fot. Lesław Obłój
Im wyżej tym piękniej
Te szutrówki ładnie i dość naturalnie trawersują zbocza gór

Można również zajrzeć tu: (Pieniny i okolice Szczawnicy - przewodnik rowerowy) gdzie szerzej opisałem obszar Pienin i okolic Szczawnicy.

Piękniej i ciekawiej- fot. Lesław Obłój
Piękniej i ciekawiej

Wracając do opisu dzisiejszej trasy: Początkowo jedzie się ładną szutrówką (nie jest tajemnicą iż cały czas pod górę), aby skręcić w lewo (gdzie będzie jeszcze stromiej).

 Las próbuje wydrzeć drogę, ale to nadaje tylko chrakteru- fot. Lesław Obłój
Las próbuje wydrzeć drogę, ale to nadaje tylko chrakteru

Na krótko nasza droga przebiega pieszym szlakiem zielonym. Niedługi zjazd i jesteśmy na szlaku niebieskim, także nominalnie pieszym.

-Powrót do głównej - uczęszczanej szutrówki fot. Lesław Obłój
Powrót do głównej - uczęszczanej szutrówki

Kilka dni temu w drodze na Prehybę, zdobyliśmy Czeremchę , więc teraz chciałem tego uniknąć. Wypatrzyłem na mapie wariant okrężny – omijający, to „małorowerowe” wzniesienie. Jechałem już tędy tyle razy, ale droga, która jest na mapie jakoś (nie wiedzieć czemu) umykała uwadze.

Tu już jest dość stromo - fot. Lesław Obłój
Tu już jest dość stromo, ale nawierzchnia łatwa!
Przygrywka do podjazdu pod Czeremchę

Postanowiłem ją odszukać. Pojechaliśmy więc szutrówką (nadal pod górkę) wzdłuż wariantu trasy rowerowo – narciarskiej prowadzącej z/do Sewerynówki. Okazało się że rysujący mapę wykazał się sporą wyobraźnią.

Wyjechaliśmy nartostradą z prawej- fot. Lesław Obłój
Wyjechaliśmy nartostradą z prawej
Uśmiech po trawersie Czeremchy - uprawniony!

Ponieważ w miejscu gdzie miałaby przebiegać droga jest skała wysoka na około 6 i długa na kilkadziesiąt metrów… wiele na to wskazuje że stoi tam od milionów lat...

To już główny szlak beskidzki - za Prehybą - fot. Lesław Obłój
To już główny szlak beskidzki - za Prehybą

Pojechałem trochę jeszcze w dól aby odszukać ewentualną zagubioną drogę – bezskutecznie. Drogi tam nie ma!

A co na taki ciemny las?- fot. Lesław Obłój
A co na taki ciemny las?

Trzeba było wrócić na znany szlak (skorzystaliśmy z wariantu narciarskiego i jednak obyło się bez zdobywania Czeremchy !).

Wieża (po prawej) już daleko, a jazda jest pierwszorzędna. - fot. Lesław Obłój
Wieża (po prawej) już daleko, a jazda jest pierwszorzędna.

Z naszego szlachtowskiego noclegu do Schroniska pod Prehybą, wyszło lekko ponad 17 km – w tym prawie wszystko pod górę. W końcu te ponad 600 metrów przewyższenia w jeździe terenowej, jakoś trzeba wypracować.

Zaczynają się strome ale fajne ścieżki- fot. Lesław Obłój
Zaczynają się strome ale fajne ścieżki

Po obowiązkowej zupce w schronisku, które jak to w sobotę nie było przyjemnie puste ruszyliśmy dalej.(Byli tam kolarze nawet na rowerach szosowych, bo trzeba wiedzieć, że od strony Nowego Sącza da się tu dojechać nawet po asfalcie.)

Zabawa robi się nieco bardziej zaawansowana - fot. Lesław Obłój
Zabawa robi się nieco bardziej zaawansowana

Wracając do naszej drogi: pierwszy odcinek szlaku z Prehyby do Krościenka, to taka droga o jakiej marzy każdy rowerowy turysta. Lekko pofałdowana szeroka ubita ziemia z akcentami korzeniowymi i kamiennymi.

Spotkania z pieszymi - sympatyczne- fot. Lesław Obłój
Spotkania z pieszymi - sympatyczne

Dalej czeka i to dybie na nasz błąd ! Czeka: ostry zjazd wąskimi kamienistymi… tak naprawdę korytami sezonowych potoków.

Długi czas tak to wygląda - fot. Lesław Obłój
Długi czas tak to wygląda
Nie narzekam - absolutnie ! Także i po to tu jestem.

Tym razem było raczej sucho. Ale pełno tam lejów wyżłobionych przez wodę, mnóstwo luźnych kamieni, nachylenie boczne.

Zmęczenie już trochę wyłazi- fot. Lesław Obłój
Zmęczenie już trochę wyłazi

Jest to fajne wyzwanie techniczne, ale o płynności czy luzie raczej należy zapomnieć, zwłaszcza jeśli należy się jeszcze tam wyminąć z pieszymi turystami – odpoczywającymi na zakręcie i spoglądać jak sobie radzi syn. (nota bene podziwiany głośno i wylewnie przez pieszą brać turystyczną)

Zjechaliśmy z TEGO w lewej górnej części - fot. Lesław Obłój
Zjechaliśmy z TEGO w lewej górnej części.
tu jest, fakt - stromo, ale nie aż tak jak tam
i przyjemnie gładko

Widoków na trasie nie ma dużo. Jest kilka małych polanek i szerokaśny, a widokowy obszar w okolicy Obidzy (skąd w przypadku kłopotów można zjechać w łatwy sposób w dół).

Zjazd w okolicy Rokity - można wyjechać wyżej dla widoków- fot. Lesław Obłój
Zjazd w okolicy Rokity - można wyjechać wyżej dla widoków

Od Obidzy stromy i miejscami niemożliwy podjazd (więc popych) pod Dzwonkówkę. Dalej zjazd do samego Krościenka nad Dunajcem. Nie jakiś super łatwy, bo mokry, miejscami błotnisty, czy wymyty przez wodę. Ale jedzie się szybko i płynnie, a Krościenko osiąga komfortowo.

Rejon Obidzy - cywilizacja - fot. Lesław Obłój
Rejon Obidzy - cywilizacja. Psy i mrukliwi właściele domków letniskowych

Trasę przejechałem z 13 letnim synem. Ja miałem dobry amortyzowany rower, mój Giant, jak i jego jeździec lubą takie trasy! Franek, zaś jechał starym i za małym sztywniakiem z teoretyczną tylko amortyzacją przednią (choć rower dobrej marki i z uwagi na ciężką eksploatację zaskakująco solidny)

Ten odcinek można objecha łąką po lewej- fot. Lesław Obłój
Ten odcinek można objechać łąką po lewej

Mimo to syn jechał cały czas dzielnie. To wskazywało by że trasę może przebyć każdy i na wszystkim, co dwa kółka ma…
Tak nie jest, przestrzegałbym przed zbytnim optymizmem. Jeśli zaś uzbroi się w szczyptę pokory – potrzebnej w górach to śmiało można jechać. W deszczu ze względu na niebezpieczeństwa szczerze odradzam!

Wysoki trawers ładą scieżką - fot. Lesław Obłój
Wysoki trawers ładą scieżką
podjazd pod Dzwonkówkę

Mieliśmy ten komfort, że z Krościenka, samochodem zabrała nas moja żona, która przyjechała tam po nas z córkami. W ten sposób po tak pięknej i górskiej trasie uniknęliśmy nielubianego asfaltu.

Zjazd do końca: ciekawy i urozmaicony- fot. Lesław Obłój
Kilkukilometrowy zjazd do Krościenka: ciekawy i urozmaicony

Zrobiliśmy więc tylko nieco ponad 33 km, a realny czas jazdy, (ten w którym komputer rowerowy liczy impulsy przerywane magnesikiem na szprysze) wyniósł 2:50, Co oczywiście nie oddaje prawidłowo długości wycieczki, bo droga z Prehyby do Krościenka rzeczywiście wyniosła około 2 godzin. Ale spieszyć się nie było powodu.

* W S P A R C I E *

Dokładam starań, aby treści zawarte w serwisie, były interesujące, pomocne i inspirujące. Wszystkie, zaś są unikatowe.
Serwis jest autorski i darmowy, a bez reklam ! Jeśli wydał się wartościowy na tyle, że inicjatywa jest warta wsparcia,
proszę to uczynić, wpłacając "podarek" na konto : 59 1140 2004 0000 3102 3063 6346 Lesław Obłój


© 2007-2020 Lesław Obłój