Tatry: Tomanowa Przełęcz - wejście zimowe. Piękne waunki, choć śnieg miejsami trudny.



Hala Ornak – schronisko (1100 m n.p.m. ) [9:20] – Tomanowa Przełęcz (1686 m n.p.m) – Hala Ornak – schronisko [13:30] - Kościelisko-Kiry

Tej nocy żołnierze "świętowali" - chyba swój wyjazd bo innego powodu jakby nie było i dokazywali coś z kucharkami – jakie to przysłowiowe wręcz... Niestety pobudzili normalnych turystów (czyli resztę schroniska) około 2 w nocy. Ale i tak tą noc zaliczył bym do przespanych (czywiście tylko w porównaiu z poprzednią odnośnik do opisu ). Zmieniono mi pokój na normalną zimną 11, co mnie tylko ucieszyło.


Starorobociański Wierch 2176 m n.p.m., pasmo Ornaka fot. Lesław Obłój
Starorobociański Wierch 2176 m n.p.m., pasmo Ornaka

Po zebraniu się, śniadaniu i opuszczeniu pokoju szybko poszedłem w góry. Szedłem całkowicie sam. Po osiągnięciu Niżnej Polany Tomanowej zaczął się kopny śnieg. Trochę zorany nartami i przedeptany, ale to nie za bardzo pomagało bo i tak wchodziło się w ślady do kolana. Ślady się kończyły przy Rozdrożu w Tomanowej – tam gdzie w zimie wisi tablica i łańcuch zagradzający dostępu do szlaku na Ciemniak (wisi słusznie bo szlak ten prowadzi przez niemal samobójczo lawinowo niebezpieczny Czerwony Żleb). Dalej był tylko małowyraźny ślad narciarski, ale tego trudno się trzymać jako że narciarze jednak mają nieco inne potrzeby niźli piechurzy.

Starorobociański Wierch, pasmo Ornaka Przełęcz Iwanicka Kominiarski Wierch fot. Lesław Obłój
Starorobociański Wierch, pasmo Ornaka Przełęcz Iwanicka Kominiarski Wierch
Stąd widać ładniejszą częśc mojej wczorajszej trasy

Szedłem jakiś czas żlebem na wprost, ale gatunek śniegu był coraz gorszy – zapadałem się po pas. Skorzystałem ze śladu narciarskiego i wyszedłem na prawą grzędę. Nie było lepiej. W końcu w niejakich trudnościach wyszedłem na Tomanową Przełęcz. A trudności? Dlatego że śnieg czasem sięgał do pasa, wpadało się w kosówkę i więziło tam nogę, czasem w śnieg wchodził cały kijek do łokcia. A bo bywało iż twarda deska śnieżna była jakby tylko położona na kosówce, a stok dość stromy, a bywało że ciężki ale sypki śnieg pokrywał strome zbocze. A bo trzeba było wyszukać dogodne przejście tamtejszych żlebów. Słowem należało być czujnym. Nie podejrzewał bym o takie niespodzianki tej okolicy. Należy dodać iż od rana było dziwnie ciepło, na szczęście bez słońca.

Kominiarski Wierch 1829 m n.p.m fot. Lesław Obłój
Kominiarski Wierch 1829 m n.p.m, nie mów że nie piękny
taka perła Tatr Zachodnich - było się gdzie powspinać i pochodzić i jaskinie ... raj...

Na Przełęczy z ulgą coś zjadłem i wypiłem, z niesmakim obejrzałem chlew pozostawiony przez kogoś podchodzącego od słowackiej strony. Na rozsiadanie się nie było jednak warunków. Pojawiające się słońce pozwoliło zrobić dobre zdjęcia, ale mając w pamięci trasę wejściową przeszło mi nie raz przez myśl określenie lawiniasty śnieg. A tu słońce jest niebezpiecznym wrogiem - postanowiłem czym prędzej schodzić, aby nie użyć określenia powszechnie uznawanego za wulgarne, choć tu dobrze oddające istotę rzeczy. Gdy znalazłem się w bezpiecznym miejscu na grzędzie zdjąłem raki które założyłem uprzednio w górnej części podejścia. Ubrałem się do dupozjazdu. A tu nic! Nie dało się! (choć ongiś praktykowałem dobre butozjazdy w tym miejscu) śnieg stał się jeszcze gorszy, co najwyżej w pozycji płaskiej przebywałem miejsca gdzie musiał bym brnąć w śniegu po brzuch.

Świnica 2301 m n.p.m. fot. Lesław Obłój
Świnica 2301 m n.p.m.

Na dole koło Rozdroża spotkałem dwie młodziutkie dziewczyny na nartach. Od razu odradziłem im wyjście wyżej. Ona rezolutnie odpowiedziały że i tak by się tam nie wybrały z resztą tam i tak od dawna nie ma szlaku. A mądrale pomyślałem, jak to nie ma szlaku? Wszystkie moje mapy go pokazują. Byłem tam w zimie ( choćby ten opis ), bywałem dawno temu w lecie w drodze na Ciemniak. Jednka dało mi to do myślenia (młode dziewczyny mają smarfony a tam mozna wszystko odszukać...nawet poprowadzi takie coś niektórych po szlaku), wisi tam w prawdzie w zimie tablica z przekreślonym piechurem, ale pomyślałem iż dotyczy szlaku na Ciemniaka właśnie. Ale Tomanowa ? Przecież to sławna - jedna z pierwszych historycznie i najczęściej odwiedzanych (w dawnych czasach) przełęczy. To historia rozbójników , kłusowników, kurierów i kogo tam jeszcze, to łatwa droga na Słowację. (kiedyś nie było tam kosówki). To miejsce tak typowe dla rejonu Doliny Kościeliskiej. Ustronne i tak rzadko odwiedzane przez turystów. To takie okolice jak np. Dolina Pańszczycy, czy okolice Iwanickiej Przełęczy, albo Doliny Starorobociańskiej że mam wrażenie że zaraz skądś niedżwiedź wylezie.

Szlak już na odcinku leśnym jest narażony na lawiny fot. Lesław Obłój
Szlak już na odcinku leśnym jest narażony na lawiny.

Jadąc do domu pomyślałem iż dawno dla tak młodych osób to całkiem może być niedawno. Odszukałem. Rzeczywiście szlak na Tomanową Przełęcz został zamknięty 22 maja 2009 roku. Czyli jak dla mnie całkiem niedawno. (Działo się u mnie wtedy sporo, ale i tak dziwi że o tym zapomniałem... ) A teraz najlepsze. Dlaczego? Ochrona niedźwiedzia? Nie! Ochrona świstaka? Nie!, ochrona orła? Nie!, może kozicy, czy jelenia? Nie! Okazuje się nie chodzi o ochronę żadnego zwierzęcia ani nawet maleńkiej roślinki. Niech wypowiedzą się fachowcy z TPNu a konkretnie Szymon Ziobrowski (wtedy jeszcze nie był dyrektorem)" W ubiegłym roku Słowacy zamknęli na naszą prośbę Bobrowiec. Zawarliśmy wtedy porozumienie, że my w tym roku zamkniemy szlak na Tomanową ". (cytuję za Haliną Kraczyńską z zakopiańskiej prasy ). Zaś komentować raczej nie ma co, bo to się komentuje samo.
Chcę być jasno zrozumiany jestem z natury legalistą i nie namawiam żadną miarą nikogo do łamania prawa. Wiedząc o zakazie oczywiście nie poszedł bym na Przełęcz. Stanął bym na Rozdrożu i patrzył na świerki i dumał nad sniegiem zalegającym na kosówce. Pozwolę sobie jednak na taką refleksję. Tatry są dla organizmów tam żyjących (bo to ich dom), ale i dla ludzi którzy mają potrzebę wewnętrzną tam być. Więc skoro nie zagraża to żadnemu z żyjących tam organizmów, to w imię czego zabierać ludziom prawo od cieszenia się Tatrami? Chyba iż szybko znajdzie się jakiś mech tytułem usprawiedliwienia... Jest wiele ciekawych i zapewne pięknych miejsc w Tatrach których nie odwiedzam ze względu na ochronę przyrody. To jest ważne i należy zgodzić się nie iść Orlą Percią poza Krzyżne, nie iść z Polany Stoły do Przełęczy Iwanickiej przez Kominiarski Wierch, nie wchodzić na Żółtą Turnię itd...Raz jeszcze : nie namawiam nikogo do łamania prawa i wchodzenia na Przełęcz Tomanową, dopóki kontrowersyjny zakaz nie zostanie cofnięty. Dopóki ktoś nie zda sobie sprawy iż to nie TPN jest właścicielem Tatr i nie będzie sobie handlował ze Słowakami zamknięciami szlaków. Z resztą nie są oni ekspertami od ochrony przyrody, jak przebiega rzeczona ochrona na Słowacji wiedzą ci którzy byli chociaż w rejonie Łomnickiego Szczytu. Póki co o widokowości tego bardzo, ale to bardzo ustronnego miejsca można się przekonać wyłącznie na zdjęciach. Zapraszam więc na Tomanową tylko tu.

Minął kolejny wyjazd w Tatry, kolano jak bolało po poprzednich wyjazdach tak boli. Ma dodatkowe powody, bo gdy jedna noga uwięzi się w kosówce a druga chce iść stromym stokiem, to fizjologia takiego wariantu nie przwidziała...Przed wyjazdem rozebrałem doszczętnie i wyczyściłem mojego zooma, a było z czego. Nie rozebrałem tylko zespołu przednich soczewek bo teoretycznie nie rozbieralne, a się moim zdaniem rozszczelniły. Plamki jak to zwykle pojawiają się i należy je usuwać. Nic to, zdjecia choć trochę oddają nastrój czasu spędzonego w Tarach. A czas spędzony w Tarach jest jakby poza czasem. Może to jest jedna z przyczyn że sie tam wraca?

© 2007-2017 Lesław Obłój