Test i ocena aparatu SIGMA SD Quattro H z matrycą Foveon.
Recenzja w zestawie z obiektywem Sigma A 35 mm f/1.4 DG HSM

Korpus aparatu :
Sigma SD Quattro H

Obiektyw :
Sigma A 35 mm f/1.4 DG HSM

Matryca FOVEON jest od swego powstania czymś szczególnym na rynku fotograficznym. Filozofia tej konstrukcji czerpie inspirację z zasady działania emulsji światłoczułej znanej z fotografii analogowej. Od lat śledzę postępy techniczne i kolejne modyfikacje koncepcji pod nazwą FOVEON. Przyszedł czas na osobiste zetknięcie się z tajemnicą...
Niniejszy opis dotyczy pierwszych wrażeń z użytkowania zestawu: Sigma SD Quattro H z obiektywem Sigma A 35 mm f/1.4 DG HSM.



Trzy Kopy z balonem - fot. Lesław Obłój
Rohacz Ostry 2088 m n.p.m. Rohacz Płaczliwy

Obiektyw

Zastosowany w teście instrument optyczny to Sigma A 35 mm f/1.4 DG HSM. Ta poważna konstrukcja, może być wzorcem w swojej klasie. Użyteczny jest cały zakres ogniskowych począwszy od f1.4 i to z jakim powodzeniem. Od strony małych otworów względnych rzeczony obiektyw ogranicza tylko dyfrakcja. Ja maksymalnie przymykałem go do f13. Obiektyw zachęca do eksperymentów z głębią ostrości. Można zrobić nim każde zdjęcie jeśli koncepcja tego zdjęcia mieści się w ogniskowej którą obiektyw poosiada, zaś jakości optycznej możemy być pewni. Daje to niesamowitą swobodę wypowiedzi. Jedyne co można mu zarzucić to gabaryty i waga. Tu nie udało się prawdopodobnie oszukać fizyki. Gdyby tak nie zwiększając wymiarów, (ba nawet je redukując) udało się skonstruować obiektyw o parametrach 16-70 mm / f4 a może nawet f/2.8 - szczelny i solidny o dobrych parametrach optycznych byłby to wraz z Sigmą SD Quattro H zestaw do moich zastosowań idealny.

Rohacz Ostry - Wycinek w pełnej rodzielczości - fot. Lesław Obłój
Rohacz Ostry- Wycinek w pełnej rozdzielczości


Sigma SD Quattro H - użytkowanie

Aparat trzyma się dostatecznie wygodnie. Obudowa wyróżnia się stylistyką i to uważam iż na plus. Nie budzi żadnych zastrzeżeń. Jest wykonana z dobrej jakości materiałów. Jest solidna, masywna, uszczelniona i dość ciężka. Ergonomia jest tu wzorcowa. Są dostępne dokładnie takie funkcje jakich możemy oczekiwać i to poukładane w logiczny sposób. Obsługa jest intuicyjna, układ menu jest przejrzysty i optymalny. Pierwszy raz mając w ręku aparat cyfrowy nie miałem wrażenia przeładowaniem zbędnymi trybami „tematycznymi” czy bezużytecznymi z mojego punktu widzenia funkcjami.
Jedynie co bym zmienił to umiejscowienie trybu najwyższej jakości (SFD). Umieścił bym go w konfiguracji obok RAW. Tak aby można łatwo i szybko ustawić aparat na ten tryb choćby dla jednego zdjęcia.
Wizjer i ekran są bardzo dobrej jakości. Jeśli nie wizjer optyczny to właśnie taki jak ten. Muszla oczna dobrze chroni od światła zewnętrznego, szeroki zakres regulacji korekcji optycznej mi się akurat przydaje bo mam wadę wzroku. Na ekranie możemy umieścić wszystkie potrzebne informacje techniczne. Najczęściej używane pokrętła, czyli zmiany czasu ekspozycji, przysłony, czy czułości, albo korekty ekspozycji, czy wybranej aktualnie i regulowanej funkcji są wieloobrotowe, metalowe i karbowane. Działają pewnie, wygodnie i precyzyjnie.

Rohacz Ostry - Wycinek w pełnej rodzielczości - fot. Lesław Obłój
Rohacz Ostry - Wycinek w pełnej rozdzielczości

Mam za to zastrzeżenia do przycisków obsługujących funkcje widoczne na dodatkowym ekranie ciekłokrystalicznym. Te pięć przycisków powinno być lepiej rozseparowanych. Zwłaszcza iż dość często się z nich korzysta. A tu z powodu ich wymiarów i umiejscowienia trudno jest o precyzję i niejednokrotnie naciska się przycisk niechciany. Szczególnie gdy operuje się w rękawiczce. Producent podaje iż aparatu powinno się używać w temperaturze 0-40 st C. Nie wiem co jest w tym projekcie podzespołem wrażliwym na niską temperaturę.
Jeśli chodzi o jakiś banalny smar do migawki to należało by go zmienić na odporniejszy i po kłopocie. Aparat tej klasy i przeznaczony do takich zadań powinien móc być używany na mrozie.
Piszę to, bo jestem fotografem którego najbardziej ulubionym tematem jest zima w górach. "A jak jest zima to musi być zimno takie jest odwieczne prawo natury" jak głosi dialog w klasycznej polskiej komedii. Z moich doświadczeń wynika iż kilka stopni poniżej zera nie powoduje żadnych problemów. Używałem go wiele godzin na niewielkim mrozie i niepokojących zjawisk nie odnotowałem. Nie podgrzewałem oczywiście aparatu tylko używałem jak zwykle i nie odmówił posłuszeństwa ani na chwilę. Może anonsowany zakres temperatur to tylko nadmierna asekuracja?

Trzy Kopy  - fot. Lesław Obłój
Trzy Kopy 2136 m n.p.m.

Często koryguję naświetlenie korzystając z histogramu. W tym aparacie w śnieżnej i słonecznej scenerii histogram oszukuje i to bardzo oszukuje. Niezależnie od korekty ekspozycji pokazywał cały czas właściwie to samo (histogram cały wypełniony od cieni do świateł), nawet jak zdjęcie było tak nienaświetlone iż nic nie było widać. W scenach o innym walorze histogram jest rzeczywiście pomocny. Można za to polegać na pomiarze matrycowym światła w aparacie nawet w scenach zwykle bardzo oszukujących światłomierz.
Mam małe zastrzeżenie do paska aparatu. Miła czarna wyściółka wewnętrznej jego strony zwiększa co prawda tarcie, przeciwdziałając przesuwaniu się aparatu na ramieniu, ale obawiam się że może mieć tendencję do łuszczenia się. Jak się to działo z podobnymi paskami w innych moich aparatach. Skutkuje to tym iż w torbie fotograficznej czy pudelku na aparat mamy mnóstwo maleńkich czarnych fragmentów mogących zanieczyścić sprzęt.

Trzy Kopy - Wycinek w pełnej rozdzielczości  - fot. Lesław Obłój
Trzy Kopy - Wycinek w pełnej rozdzielczości

Dla mnie zawsze pożądaną funkcją jest dobra poziomica cyfrowa. Posiadanie takiego dodatku znakomicie ułatwia pracę fotografowi krajobrazów. Poziomica w SD Quattro jest wzorowa. Nie jest to tylko taki sobie dodatek, jest naprawdę użyteczna. Można ją nawet skalibrować np. na jakimś dobrze wypoziomowanym stole w Urzędzie Miar. Albo gdziekolwiek indziej. Jeśli komuś przyjdzie ochota ustanowić swoje prawo odnośnie poziomu...to również może to uczynić bez przeszkód.
Aparat produkuje pliki RAW w objętości około 70MB, zaś w trybie SFD ponad 440MB - to bardzo dużo. W prawdzie jakość musi pociągać za sobą dużą ilość danych. Jednak aż prosi się o przemyślenie możliwości zastosowania jakieś kompresji bezstratnej.
Na koniec: aparat jest wymagający pod względem energetycznym. Choć na jeden dzień zdjęciowy w górach gdy nie używa się długich czasów ekspozycji wystarcza. Zawsze jednak warto mieć akumulator w zapasie. Na szczęście ładowarka dosyć szybko go ładuje.

Trzy Kopy - Wycinek w pełnej rozdzielczości - fot. Lesław Obłój
Trzy Kopy - Wycinek w pełnej rozdzielczości


Sigma Photo pro 6.5.1

To jedyny program (na świecie) potrafiący poprawnie wywołać pliki surowe wszystkich typów z aparatów SIGMY w tym z SD Quattro H. Nie ma co ukrywać iż jest jakaś tam specjalna zaleta, choć nirkoniecznie rówież należy to odbierać jako wadę.
Program jest wyposażony w podstawowe funkcje typowe dla tego typu oprogramowania. Jednak zakresy działania elementów regulacyjnych są tak dobrane iż nawet w skrajnych położeniach nie wejdziemy w jakiś dziwaczny nieużywalny obszar. To jest zaleta pokazująca zrozumienie potrzeb fotografujących. Prawdę mówiąc programy firmowe wielu producentów aparatów pozwalają „niszczyć” zdjęcia w dowolny możliwy sposób. Korekta parametrów za pomocą oprogramowania Sigmy daje poczucie panowania nad materiałem nagranym na karcie pamięci.
Może to zabrzmi zbyt górnolotnie ale pierwszy raz użytkując ten program miałem ważnie że regulując np. ekspozycję po prostu zwiększam moc żarówki w rzutniku slajdów – bardzo przyjemne (analogowe!) odczucie. Przy okazji spostrzeżenie : Foveon przesterowany nie traci tak szybko szczegółów jak matryca innego typu. Można więcej wyciągnąć ze świateł niż w matrycach innego typu.

Abstrakcyjny obraz  - fot. Lesław Obłój
Abstrakcyjny obraz - czasem malowany

Słowem program stworzony raczej dla fotografów niźli dla grafików. Prostota, intuicyjność i efektowność. Ale czy efektywność? Niewątpliwie da się tym programem wydobyć z plików RAW wszystko co najlepsze, da się to zrobić łatwo, ale już nie szybko. Nawet na mocnym komputerze pracującym w Windows 10, zaopatrzonym w 2 karty grafiki program działa wolno. Ale akceptowanie. Natomiast praca w trybie pełnej rozdzielczości, gdzie widzimy wszystkie szczegóły zdjęcia 1:1 to już jest rzecz wymagająca cierpliwości. Wydaje się iż właściwe skonfigurowanie „High Speed Mode” w preferencjach poprawia nieco prędkość działania programu. Ale i tak ospałość programu szczególnie w tym trybie nie ułatwia i nie przyspiesza pracy. To bardzo, ale to bardzo refleksyjny tryb.
Używać zaś tego trybu musimy, ponieważ matryca Foveon produkuje w cieniach albo nawet gorzej w obszarach położonych poza nasłonecznieniem tajemnicze zielonkawo-niebieskawe i magentowe zafarby. Dla mnie było to szczególnie uciążliwe jako że chętnie fotografuję góry zimą. W takich warunkach rzeczone zafarby bardzo rzucają się w oczy. Ja lubię gładki kolorystycznie śnieg. Akceptowalny jest śnieg w cieniach z nutą niebieskości, magneta czy zieleń są w wielu przypadkach niedopuszczalne.

Abstrakcyjny obraz  - fot. Lesław Obłój
Abstrakcyjny obraz - Wycinek w pełnej rozdzielczości

W scenach mniej wymagających zafarby mogą być nawet niezauważone. Tak czy owak wspomniane zniekształcenia na szczęścicie dają się w pewnym stopniu kontrolować (eliminować) za pomocą właśnie oprogramowania Sigma Photo Pro. Musimy jednak robić to świadomie i na oko. Ilość i uciążliwość zafarbów zwiększa się wraz ze wzrostem czułości (ISO). Ta matryca wybitnie nie lubi pracować na czułościach powyżej ISO 100. Akceptowalny poziom czułości z uwagi na zniekształcenia szumowo-zafarbowe to moim zdaniem około ISO 300, chyba iż pracujemy tylko w odcieniach szarości - wtedy można trochę wyżej. W programie jest co prawda narzędzie półautomatyczne podporządkowane redukcji zafarbów, jednak nie sadzę aby było uniwersalne i w pełni skuteczne. Póki co bezpieczniej polegać na własnej ocenie wzrokowej i eksperymencie. Ponieważ likwidując owe zafarby zmieniamy w pewnej mierze kolorystykę całego zdjęcia. A to już wchodzi w zakres świadomej decyzji fotografującego. Mam na myśli efekt artystyczny który zamierzamy osiągnąć. A tu zawsze jest pole do kompromisów. Ważne że świadomych. Najważniejsze zaś iż Sigma mając świadomość takiej właściwości matrycy Foveon dała narzędzie do minimalizacji wpływów tej niedoskonałości. Przydało by się jednak (skoro fizycznie matryca „musi” produkować takie zniekształcenia) zaimplementowanie jakiegoś skutecznego algorytmu usuwającego rzeczone deformacje bez degradacji całości obrazu. Na koniec tego wątku: nie chciałbym demonizować wpływu omawianych szumów na odbiór zdjęcia. Czasem bywają one niewidoczne, zwykle są względnie małe i występują gdzieniegdzie.

Stoły i Tomanowy Wierch
Stoły i Tomanowy Wierch

Oglądając fotografię z pewnej odległości czasem nie odczujemy ich wpływu. Dla kogoś jednak kto dba o jakość zdjęcia w każdym aspekcie będą zwykle problemem wymagającym rozwiązania. Szybciej i lepiej było by regulować podstawowe parametry zdjęcia a o zafarby się nie martwić, gdyby oczywiście ich nie było. Do tego należy zmierzać ulepszając aparat z Foveonem.
Jest jednak coś mocno niepokojącego, o czym należy wspomnieć: program czasami zgłasza błąd (np. „Internal error code 14”, albo „Error occurred during GPU processing”) i musimy go zrestartować. Zwykle właśnie we wspomnianym powyżej trybie.

Stoły i Tomanowy Wierch
Stoły i Tomanowy Wierch - wycinek w prłnej rodzielczości

Szukając czego mi w programie brak mógłbym ponarzekać na brak korekty perspektywy, czy położenia horyzontu, to przydatne funkcje. Dobrze było by móc je zrealizować mając do dyspozycji pełnię danych, a to możliwe jest tylko w trybie przetwarzania RAW.
Dobrą cechą oprogramowania jest możliwość zapisu korekt wprost do pliku RAW. Dzięki temu otwierając kiedyś i gdziekolwiek dany plik mamy dostępne wypracowane wcześniej zmiany. Oczywiście nastawy możemy zawsze zresetować. Więc nie ingerujemy w surowe dane tylko zapisujemy parametry zmian tychże danych w programie Sigmy. Zapis do plików RAW niesie jednak niebezpieczeństwo. Podczas pracy w Sigma Photo Pro, w tle aktualizował mi się system operacyjny. Akurat kiedy zapisywałem zmiany do pliku X3F (format RAW Sigmy) nastąpiła awaria komputera. Wspomniany plik uległ uszkodzeniu, prawdopodobnie bezpowrotnie nie da się go odczytać.
Podsumowując. Program Sigma Photo Pro to bardzo dobre narzędzie do obróbki plików z aparatu SD Quattro H, pozwalające wiele wydobyć z surowego materiału i to w bardzo łatwy sposób. Nie mniej programiści powinni popracować nad jego stabilnością i szybkością działania. Być może w miarę aktualizacji oprogramowania firmowego SIGMY jak również aktualizacji sterowników grafiki czy systemu operacyjnego sytuacja ulegnie jakiejś poprawie. Póki co brakuje jednak szybkości i stabilności.

Errata: Nowsze wersje oprogramowania działąją stabilniej. Poprawiono także algorytmy obróbki. To jednak opowieść na inną okazję. Pozwala to jednak żywić nadzieję na daszą poprawę pracy oprogramowania.

Bystra o wschodzie słońca
Bystra 2248 m n.p.m. w kolorach wschodzącego słońca


Tryb SFD

Tryb Super-Fine Detail. Rzeczywiście pozwala na poprawę parametrów zdjęcia. W tym trybie aparat wykonuje siedem "naświetleń" biorąc za wyjściowe parametry które ustawimy. Efektem jest plik o rozmiarach ponad 400 MB. Z uwagi na wagę pliku jak również bardzo wolną obróbkę takiego pliku przez program Photo Pro - niewiele razy użyłem tego trybu. Może też dla tego iż nawet "zwykły" tryb RAW w aparacie Quattro umożliwia osiągnięcie świetnych rezultatów. Warto jednak poeksperymentować ponieważ poprawa jakości zdjęcia polegająca na jakości szczegółów, subiektywnie lepszej rozpiętości tonalnej i kolorystyce jest zauważalna. Oczywiście tu niezbędny jest statyw.

Bystra o wschodzie słońca
Bystra- Wycinek w pełnej rozdzielczości


Jakość zdjęć

Zdjęcia które tu prezentuję to przykład mojej zwykłej twórczości, są czymś, czym się zajmuję w dziedzinie fotografii. Nie można ich traktować jako zwykłych próbek możliwości aparatu. Ale dobrze ilustrują cechy matrycy Foveon. Orginalnie aprat produkuję pliki w rozmiarach 6192x4128 pixeli. Do celów prezentacji zostały przeskalowane (nie dotyczy wycinków w pełnej rodzielczości) skompresowane do jpg i poddane konwersji do przestrzeni barw sRGB.
Jakość zdjęć to jest właściwe sedno sprawy. Użytkowanie tego aparatu pozwala w pewnym zakresie na powrót do domu w dziedzinie fotografii. Kiedy zaczynałem przygodę z fotografią cyfrową miałem za sobą już doświadczenia z fotografią analogową. Fotografia cyfrowa generowała nieprzyjemny dla mnie obrazek pozbawiony wielu ważnych i pożądanych cech obecnych na ulubionych przeze mnie slajdach, które notabene nadal są niedoścignionym wzorcem jakości. Z czasem nauczyłem się akceptować ograniczenia tego nowego medium (cyfrowego) i poprzez użycie techniki obróbki obrazu udało się uzyskać zadowalające efekty. Nauczyłem się patrzeć na zdjęcia jako materiał do obróbki i już na etapie wykonywania miałem niejako w głowie co z tym materiałem później zrobię.
Foveon jest inny niźli matryce dostępne na rynku. Pewna „inność” obrazka wynika chyba wprost z filozofii tej konstrukcji. To przekłada się na cechy obrazu. Foveon daje obraz bardzo szczegółowy o dużej rozpiętości dynamicznej i tonalnej. Szczegółowość bywa wręcz niewiarygodna! Zdjęcie subiektywnie odbieramy jako obraz właściwy – taki jak ma być..

Bystra o wschodzie słońca
Bystra - Wycinek w pełnej rozdzielczości

W porównaniu do matryc innego typu na Foveonie zdaje się iż dużo więcej dzieje się w światłach. Są dynamiczne bogate w szczegóły. Trudniej jest je przesterować – użyteczny zakres jest tu szeroki.
Patrząc na zdjęcie z matrycy Sigmy na zbliżeniu nie widzimy przesadnej gładkości – raczej za to pewną strukturę obrazu - swoiste ziarno. To nowe doświadczenie dla mnie w fotografii cyfrowej. Z początku owa ziarnistość mi nieco przeszkadzała. Szczególnie na jednolitych kolorach. Należy jednak pamiętać iż mamy do czynienia z obrazem o dużej rozdzielczości, a nawet ona ma swój limit. Niektóre cechy tego obrazu nie przeszkadzają w odbiorze w normalnych warunkach. Możemy za to o nich dyskutować wpatrując się w monitor w skali 1:1. Jest to więc raczej rozważnie akademickie że tak się wyrażę, lecz warto o tym wspomnieć.
Nasycenie kolorów daje wrażenie naturalności. Nawet szum jest strukturalnie dość przyjemny podobny do ziarna analogowego. Nie jak w matrycach innego typu gdzie w szumie dominują ostre pixelopodobne krawędzie. Jedyny poważny problem to wspomniane już wcześniej zafarby. Gdyby udało się je łatwo i skutecznie okiełznać mielibyśmy produkt śmielej zmierzający w kierunku ideału. To jest ważne zadanie dla inżynierów z Sigmy. Być może ija z czasem będę potrafił lepiej radzić sobie z rzeczonym problemem, może też jeszcze nie do końca poznałem tajemnice Foveona i wciąż nie przyzwyczaiłem się do jego specyfiki.

Pieczeń rzymska
Pieczeń rzymska - na zdjęciu w trybie SFD

Aparat nie kręci filmów nie jest szybki, produkuje uciążliwe zafarby nawet na podstawowej czułości. Ma „tylko” 9 pól autofocusa itd... itd...Więc po co taki aparat?
On robi zdjęcia! To mogłaby być cała recenzja. Dla niektórych okażą się na tyle dobre iż przymkną oko na wady, a z niektórymi z nich nauczą się sobie skutecznie radzić. Wymaga to jednak trochę pracy w programie do wywoływania plików RAW. Ja fotografuję od dawna wyłącznie w trybie surowym, bo tylko pełna kontrola całego procesu tworzenia zdjęcia daje możliwość uzyskania subiektywnego wyrazu. Dlatego takie podejście jest dla mnie naturalne. Podsumowując chciałbym aby jedno wybrzmiało dobitnie matryca Foveon w aparacie Quattro H pozwala osiągnąć niezwykle wysoki poziom obrazowania. Generując przy tym obraz o innym charakterze niźli matryce powszechnie dostępne na rynku. Ja odbieram taką postać obrazu jako zaletę. Pewne wady i niedogodności opisane szeroko w poprzednich akapitach, są możliwe do eliminacji.

Pieczeń rzymska
Pieczeń rzymska - wycinek w pełnej rodzielczości

Uzyskanie obrazu pozbawionego zniekształceń wymaga dodatkowej pracy. Nie jest póki co tak iż w zdjęciu regulujemy tylko podstawowe parametry i jest doskonałe. Ale włożona praca tu się opłaca. Zestaw który miałem okazję używać za włożoną pracę odpłaci się pięknym obrazkiem.

Należy sobie uzmysłowić iż nie ma idealnych rzeczy na tym świecie. Jest tylko poszukiwanie doskonałości.
W dziedzinie techniki jest to szuka kompromisu – wybierania czegoś kosztem czegoś innego. Ja na pytanie o aparat do krajobrazów w kontekście Sigmy SD Quattro H skłaniał bym się do jak najbardziej twierdzącej odpowiedzi. Daje on wspaniałą szczegółowość miękkich tonalnie przejść, obrazki które chce się oglądać. Nie jest też oczywiście tak iż aparatu można używać tylko w fotografii krajobrazu. Można nim zrobić każde zajęcia. Do tego czym się głównie zajmuję bardzo dobrze nadaje się Sigma SD Quattro H, a do innych rodzajów fotografii też nie potrzebny jest dodatkowy aparat , bo ta Sigma też i tym zadadniom sprosta - czasem z większą, czasem z mniejszą trudnością.
Pozostaje jeszcze pytanie czy warto nosić nie lekki (sam korpus waży ponad 900 g, obiektyw któego używałem to dodatkowe 665 g) i niekompaktowy (zestaw z uwagi na nieregularny kształt zajmuje powierzchnię porównywalna z formatem A5) zestaw fotograficzny w góry? Na to nie ma jednoznacznej odpowedzi - rzecz jest z gatunku subiektywnych. Jak spojrzałem na fotografie z Sigmy stwierdziłem iż warto.

Pieczeń rzymska
Pieczeń rzymska - wycinek w pełnej rodzielczości

Póki co jestem silny i oprócz raków, kijków, czekana, czy prowiantu, albo sprzętu biwakowego w plecaku zmieściła by się i Sigma w szczelnym mocnym, plastikowym pudełku i jakiś lekki statyw. Rzecz jasna, gdyby wszystko ważyło 4 razy mniej i byo 2 razy mniejsze też złego słowa nikt by nie powiedział...dla jasności dodam iż wraz z redukcją masy i wymiarów nie mogła by iść utrata jakosci. Jeśli owa degradacja jakości miała by być tego pochodną to pozostaję jednak przy stanowisku wyrażonym na początku bieżącego akapitu.
Nasuwa sie jeszcze jedna refleksja, a co jeśli fotograf zapragnął by pokryć szerszy zakres ogniskowych? W porfolio producenta jest wiele zacnych propozycji wychodzacych temu na przeciw. Ale pamiętajmy wtedy plecak sie powieksza...Jest ponadto gdzieś granica za któą zamiast obiektywu zabieramy w góry doadtkową wodę czy kartusz z gazem. Tam zawsze liczy sie najpierw bezpieczeństwo a później fotografia. Stąd w środku dnia koło schroniska często widać fotografujacych drogim ciężkim sprzętem a na granaich w zimie zwykle tylko smartfonem ... albo malkeńkim kompaktem.

Na koniec znów optymistycznie: zawsze jest tak iż dobre i przyjemne u użyciu narzędzie wyzwala kreatywność twórcy. Nie inaczej jest i tym razem. Mam na myśli iż testowany sprzęt nie bardzo ogranicza fotografa i tak powinno być. Co więcej zachęca do myślenia o nowych wyzwaniach. To prawdziwa rekomendacja




Więcej zdjęć wykonanych testowanym zestawem



© 2007-2017 Lesław Obłój