Tatry: Siwy Zwornik - lawiniasto - trudne zimowe warunki

08.04.2013 - 09.04.2013

Kościelisko-Kiry - Hala Ornak - Siwy Zwornik (1965 m n.p.m.) - Hala Ornak - Kiry

Wyjazd dwudniowy bez towarzystwa z planem zimowego wejścia na Rysy. Jednak z uwagi na późny wyjazd z Krakowa, w Zakopanem okazało się że nie ma żadnych szans na dojazd do Palenicy Białczańskiej. Musiałem więc zmienić plany - pojechałem do Kirów z zamiarem porannego wejścia na Bystrą i/lub Starorobociański Wiech.

Samotna wieczorna trasa do schroniska na Polanie Ornak była przyjemnoiścią. Piękna zima, lekki mróz, zapadający zmrok pogodnego słonecznego dnia. Śnieg wszechobecny i piękny. Od razu przeprowadziłem szybki rekonesans trasy na jutro i zameldowałem się w schronisku. Byłem jednym gościem. Niebywałe !

Wiatr - fot. Lesław Obłój
Porywisty wiatr

Noc jak to w górach raczej nie przespana. Wstałem definitywnie o 4. Na trasę ruszyłem późnio bo o 5:45. Z uwagi na całkowite zachmurzenie i padający śnieg było niestety zbyt ciemno na wcześniejsze wyjście. Wolałem nie zaskoczyć w mroku niedźwiedzia, a tropy tegoż już widziano tej wiosny... Diametralna zmiana pogody w stosunku do dnia poprzedniego. Wraz z wspomnianym śniegiem i zachmurzeniem Ociepliło się - niestety. Przy schronisku założyłem raki i szybko ruszyłem w górę. Kilkadziesiąt minut później byłem na Przełęczy Iwanickiej. Także bardzo szybko udało sie wyjść na grań Ornaka. Na szczęsnie stok był dosyć zmrożony a rakom stromizna nie przeszkadzała. Na górze - niestety z lekka padający do tej pory śnieg zamieił sie w śnieżycę. O widokach nie było mowy. Ledwie co było widać najbliższe kilkanaście - kilkadziesiąt metrów i chwilami wiało nieprzyjemnie. Nie można tej pogody porównywać ze świnicką (odnośnik do opisu) ale było raczej nieładnie.

Lśnienie fot. Lesław Obłój
Nawet w tak małofotograficzny dzień udało się wyczekać taką chwilę

We wszechogarniającej bieli szedłem w kierunku Siwej Przełęczy. Na grani zaczęło sie gromadzić coraz wiecej świżego śniegu,było też sporo starych nawisów. Pojawiały się trudności z wyborem optymalnej drogi z uwagi na mocne ograniczenia w widoczności - mam tu na myśli brak ochoty na niekontrolowany zjazd na północ czy południe. Pogoda chwilami się jakby porparawiała na tyle że śnieżyca zelżała, wiatr sie zmniejszył - robiło się paskudne ciepło. Taka pogoda nie działała za dobrze na mnie. Przejście skalistego odcinka Ornaku było miłą odmianą po śnieżno mglistej pustce. Odcinek od Siwej Przełęczy przez Siwe Turnie to bodaj najtrudniejsza część trasy. Przyznam że bardzo go lubię. Tym razem jednak dostarczył nowych emocji. Nawisy od strony Doliny Starorobociańskiej były szczególnie imponujące (a widziałem je tam już nie jeden raz), sporo było nawianego śniegu i starego i mowego także od strony południowej. Brnąłem meandrując pomiędzy tymi nawisami i stromiznami. Stres potęgowała nikła widoczność - mniejsza jeszcze niż na Ornaku. Wymagało to sporo ostrożności. Czasem należało poczekać jakiś czas na kilkanaście - kilkadziesiąt metrów widoczności.

Pijawka - fot. Lesław Obłój
Pijawka

Cały czas sprawdzałem gatunek śniegu. Osiągnąłem kulminację Siwej Turni - Siwy Zwornik (1965 mnpm) i zaczęło się zejście do Gaborowej Przełęczy. Miałem przed sobą niedługi - może 20 - 30 metrowy odcinek śniegu który mi się nie podobał. Zbadałem go. Wystarczyło wbicie nogi aby oderwała się deska (metr na metr o grubości około 30 cm). Pod spodem śnieg też był nieciekawy. Próba wykonana powyżej tej pierwszej wypadła podobnie. Przysiadłem na kamieniu czekając na poprawę widocznosci aby opracowac jakiś bezpieczny wariant. Rzecz wyglądała tak: od góry (strona północna) potężny i zapewne podcięty nawis i to wielowarstwowy tak że od mojej strony była jakby pionowa ścianka z kolejno nawianymi warstwami. Od południa stromy stok z rzeczonymi deskami na trawersie. Nawis po północnej stronie podejrzewam że solidnie utwalony ale z uwagi na brak widoczności wykluczyłem go - jakoś nie lubię stąpać po niepodpartym śniegu. Poniżej niego mocno niestabilny stok z deskami. Rozważyłem za i przeciw i niedoczekawszy się na poprawę widoczności któa nota bene się nawet pogorszyła wycofałem się do Siwej Przełęczy. Zacząłem powrót. O trasie Doliną Starorobociańską nie mogło być mowy - dostępu do niej bromiły spore masy sniegu a dalej nie mniesze jego ilości. Śladu oczywiście brak.

Śniegi fot. Lesław Obłój
Wszędzie zalegało mnóstwo śniegu

Droga powrotna była znacznie lepsza widokowo niźli wychodzenie, ale tyczyło to tylko odcinaka od skał Oranku do początku grani. Nad Starorobociańskim Wierchem, Bystrą i Siwymi Turniami zaległa mgła chmura i śnieżyca i tak zostało do końca. Potwierdziło to tylko dodatkowo sensowność mojego powrotu. Z grani Ornaku do Przełęczy Iwanickiej pozwoliłem sobie na efektowny - wyśmienity dupozjazd. Szybko zbiegłem do schroniska i po chwili ruszyłem w dół doliny i dalej do domu.Przy wlocie do Doliny Kościeliskiej zobaczyłem że pogoda w górach zrobiła się fotograficzna - dynamiczne chmury i słońce. Wyjazd z pozoru nie udany : w palanach było zimowe wejście na najwyższy szczyt Polski, góry nie dopuściły mnie tym razem nawet na najwyższy szczyt Tatr Zachodnich. Ale za to otrzymałem je jakby na chwilę na własność, bo całkowicie samotna trasa w zimowych Tatrach pełnych śniegu i dodatkowych wrażeń to nagroda sama w sobie. Fotograficznie zaplanowałem sobie ucztę ale wyszło jak widać, nie sposób jednak narzekać.

© 2007-2013 Lesław Obłój