Tatry: Zawrat Kozia Przełęcz Zmarzła Przełęcz i Kozia Dolinka w zimopodobnych warunkach. Pod butem śnieg i lód

2011.11.04

Kuźnice - Murowaniec - Zawrat - Kozia Przełęcz - Kozia Dolinka - Murowaniec - Kuźnice

Wyjazd samotny, jednodniowy, wczesnym rankiem z Krakowa. Wreszcie coś sypnęło należało jechać w Tatry. Zapowiadał się chłodny dzień z przebłyskami słońca.

Na Zmarzły Staw i Granaty fot. Lesław Obłój
Powyżej Zmarzłego Stawu śniegu już niemało
Północna strona swoje prawa ma

Na trasie początkowo śniegu mało, ale zimno dawało nadzieję na ciekawe warunki u góry. Szedłem samotnie, dopiero na podejściu tuż za Czarnym Stawem Gąsienicowym mijałem grupki turystów zawracających szybko z uwagi na oblodzenie trasy, niektórzy nawet pomimo raków. Ja nie mając w plecaku wspomnianego sprzętu wracać nie zamierzałem. Nie w takich warunkach dane mi było się poruszać w górach. Szedłem jednak ostrożnie ale pewnie wspierając się na kijkach.

Świnica  fot. Lesław Obłój
Po stronie południowej jesień jeszcze niemal bezśnieżna

Na wariant zimowy podejścia pod Zmarzły Staw nie było jeszcze warunków. Podchodziłem wiec wariantem letnim. Minąwszy niebezpieczne podejście miałem na razie łatwiej bo pojawiało się coraz wiecej śniegu ktróry trzymał przyzwoicie. Jako drogę na Zawrat wybrałem wariant zimowy: Zawratowym Żlebem - zmrożenie i ilość śniegu (miejscami do pół metra) pozwalała na to z powodzeniem. Szedłem zwalniając gdyż zależało mi aby na zdjęciu byli ludzie. Jako że na dole widziałem grupkę turystów nadzieje były duże. Posilałem sie i czekałem .

Orla Perć na Kozi Wierch  fot. Lesław Obłój
Śnieg słońce i góry wszystko jak trzeba
Orla Perć w kierunku na Kozi Wierch

Niestety zawrócili, a w górę wspinał sie jeden śmiałek. Porobiłem zdjecia i postanowiłem na niego zaczekać zwłaszcza że... po jaką cholerę próbuje on iść wariantem letnim ślizgając się w rakach na oblodzonych kamieniach. Nie dalej jak pięć tygodni temu widziałem w tym rejonie ofiarę wypadku z honorową już niestety tylko asystą Toprowca...Trudno zapomnieć widoku wystających z pod czarnego worka butów na martwych nogach i plam krwi na skale. A przeceiż warunki wtedy były o niebo lepsze niż dziś. Na szczęście z łatwością udało się koledze podążającemu w moją stronę zaproponować zmianę trasy. Pożegnaliśmy się, a on po odpoczynku ruszył po moich śladach, bezpieczną już drogą w górę. Wyglądał na mocnego i miał raki więc był przygotowany.

Południowa ściana Koziego Wierchu i Zamarłej Turnii fot. Lesław Obłój
Południowa ściana Koziego Wierchu 2228 m n.p.m.
i Zamarłej Turni 2179 m n.p.m.

Droga kosztowała trochę wysiłku ale szło się dobrze. Zatrzymałem się na zdjęcia na Małym Kozim. Później postanowiłem zaczekać na wspomnianego turystę. Trochę szliśmy razem następnie rozdzieliliśmy się chciałem złapać go na zdjęciu z Kozim Wierchem w tle, co się udało. Jako że on raz zdejmował raz zakładał raki, ja za to dużo patrzyłem i fotografowałem to mijaliśmy się aż do Koziej Przełączy, gdzie podaliśmy sobie dłonie i każdy ruszył w swoją stronę

Zmarzła Przełęcz  fot. Lesław Obłój
Zmarzła Przełęcz

Musze przyznać że na Orlej Perci było już trochę śniegu sporo przymrożonego i twardego - należało w tych miejscach wzmóc koncentrację i wyrąbać sobie nieraz jakieś stopnie butami. Raki były by pomocne i przyspieszyły marsz, ale nie były nieodzowne. Zejście z Koziej Przełęczy do Koziej Dolinki było szeroko pokryte lodem. Trasa zejściowa była więc wyjątkowo trudna. Na szczęście pogoda była dobra i czasu na wyszukiwanie drogi było wystarczająco. Udało sie bezpiecznie dotrzeć do Zmarzłego Stawu i dalej do Murowańca.

Do Koziej Dolinki  fot. Lesław Obłój
Lód na zejściu z Koziej Przełęczy
W oddali zaprzaszają Granaty

Po krótkim odpoczynku zszedłem do Kuźnic i dalej do Zakopanego i Krakowa. Wyjazd piękny. Pełny prawdziwego piękna samotnych surowych gór. Z niełatwymi momentami. Piękna pogoda - piękne zdjęcia i trochę emocji. Kolano odczuło wycieczkę co nie dziwi.

© 2007-2013 Lesław Obłój