Tatry: Kozia Dolinka. Prawie zima i świeży opad śniegu. Trudne i niebezpieczne lawinowo podejście.

12.12.2012

Kuźnice (7:15) - Murowaniec (przez Skupniów Upłaz) - Zmarzły Staw - Skrzyżowanie pod Kozią Dolinką - Murowaniec - Kuźnice (przez Skupniów Upłaz) (15:00)

Wyjazd samotny. O 4:40 z Krakowa. W Zakopanem byłem już o 6:30 jednak bus do Kuźnic przyjechał o 7. Co i tak było pozytywnym zrządzeniem jako że bywało iż busiarze darowali sobie poranne kursy. Miejscowi pocieszali że "przed 8 coś tam powinno być". Luzik jak to zwykle poza sezonem...

Pies - smok leśny
Świeży śnieg nadawał leśnej wędrówce fantastyczny klimat.
Drzewa ubierał w bajkowe kształty.

Dzień pochmurny, od samego początku padał śnieg. Lasem szło się po łydki w puchu. Mimo braku słońca pięknie było w lesie. Śnieg trzymał się na konarach na igłach, co chwilkę spadając jak mączny pył. Im wyżej tym śniegu więcej i cięższy. Szło się dość trudno. Trasa nieprzetarta.

Chłopek w lesie
Znane od zawsze miejsca przy tej pogodzie zyskiwały nowy wymiar

Po uzupełnieniu płynów i przekąsce w Murowańcu ruszyłem dalej. Ucieszyłem się, bo sądząc po (częściowo przysypanych co prawda już) śladach, ktoś przede mną podążał szlakiem. Nie czułem się lekko : może śnieg padający i ten pod nogami, może inne aspekty pogodowe, może niewyspanie.

Bawełna
Bawełna

Warunki nie pozwalały na zimowy wariant dojścia do Zmarzłego Stawu. Należało więc ostrożnie podążać wariantem letnim. Jak się okazało dwójka śmiałków szła z Murowańca na Zawrat, minąłem odzieloną od nich dziewczynę która zrezygnowała z podejścia. To oni przetarli nieco szlak. Ja nie miałem raków więc należało szczególnie uważać. Trudności więc były raczej natury koncentracyjnej. Obiektywnie niekiedy bywało zdecydowanie gorzej.

Szałas
Szałas

Nad Zmarzły nie szedł nikt. Tak że szlak był w ogóle nieprzetarty. Trudności się zwiększyły śnieg był cięższy nawiany i powyżej kolan. Poza tym wiatr wiał już poważniej i było zimniej niż przy Stawie Gąsienicowym.

Na brzegu Stawu Gąsienicowego
Brzegiem Stawu Gąsienicowego - zawrócona z drogi na Zawrat

Powyżej Zmarzłego śniegu było już miejscami powyżej pasa. Poza tym był ciężki ale niezwiązany, Więc niebezpieczeństwa z tym związane były realne. Ale brnąłem dalej, wybrałem wariant zbliżony do letniego - brak raków implikuje jednoznacznie pewne wybory. Wyżej zrobiło się nieciekawie. Niesamowicie wiało i śnieżyło. Widoczność drastycznie spadła.

Nad Zmarzłym Stawem
Okolice Zmarzłego Stawu z widocznym lodospadem

Gdzieś koło kamienia zjadłem coś i wypiłem gorącej herbatki. Pogoda się jeszcze pogorszyła. Zdecydowałem o powrocie. Warunki nie dawały szans na zdobycie Granatu co było pierwotnie moim celem. Jak również na powrót w dół w sensownym czasie. Okolice Koziej Dolinki musiały mi jak na dziś wystarczyć.

Na Zawrat
Dwójka śmiałków idzie na Zawrat. Zdjęcie zrobione podczas chwili gdy śnieżyło mniej.
Ale i tak obraz to efekt bardziej zabiegów edycyjnych niż rzeczywistej widoczności

Gdyby nie gogle to w ogóle nie dało by się sensownie zejść w dół, a przecież to pozornie nie najtrudniejsze miejsce. Śladów moich już nie było zasypał je śnieg więc cała robota od nowa. Udało się bezpiecznie osiągnąć Staw Gąsienicowy. Tam było już normalnie. Zatrzymałem się znów na dłużej w Murowańcu.

Snieżny las
Śnieg padał cały czas

Gdy wychodziłem ze schroniska chmury się przerzedziły na tyle aby słońce rzuciło delikatną poświatę na śnieg. Pojawiły się piękne delikatne kontrasty, a sam śnieg nabrał przyjemnej żółtawej barwy. Zdjęć jednak nie zrobiłem jako że obiektyw zaparował mi od wewnątrz. W Kuźnicach szybko złapałem busa i później autobus do Krakowa. Piękna wycieczka choć niesatysfakcjonująca. Tym razem góry nie pozwoliły na realizację moich planów. Do poprawki następnym razem. Dodatkowo kontuzja kolana dała znać o sobie jak zwykle.

© 2007-2012 Lesław Obłój