Tatry: Granaty. Trawers: Skrajny Granat - Zadni Granat prawdziwa i piękna zima. Wejście zimowe

2014.01.13

Kuźnice [7:15] - Murowaniec (przez Skupniów Upłaz) [8:45] - Grań Pańszczyckiej Czuby - Skrajny Granat [12:30] - Zadni Granat - Zmarzły Staw - Murowaniec [15:45] - Kuźnice (przez Skupniów Upłaz) [17:30]

Wyjazd bez towarzystwa o 4:40 z bezśnieżnego Krakowa. Dawno nie byłem w Tarach a nadarzyła się okazja należało wiec wykorzystać 1 dniowe okno pogodowe i jechać pomimo przeziębienia. Po niedawno wiejącym halnym ,który zmiótł znaczną cześć śniegu z gór i spore połacie lasu, nastąpił świeży opad śniegu. Warunki zapowiadały się urozmaicone. Z okien autobusu już na Podhalu widać było śnieg choć nie za dużo.


Swinica i Zawrat fot. Lesław Obłój
Jeszcze wczesne słońce pięknie oświetlało obszar od Zawratu po Świnicę

Z Kuźnic na trasę ruszyłem sam, oczywiście leżał śnieg (było go mniej niż ostatnio ) i dało się odczuć lekki mrozik, co cieszyło. Szło mi się jednak źle (nieprzespana noc ogólne osłabienie). Ale kryzys należało pokonać.

Czarny Staw fot. Lesław Obłój
Droga już konkretnie pod górę. Szeroko i pięknie.
W dole Czarny Staw Gąsienicowy

Po krótkim pobycie w przyjemnie pustym Murowańcu ruszyłem dalej. Koło Czarnego Stawu minąłem grupkę dobrze zaopatrzonych turystów, pamiętałem jak wychodzili z Murowańca kiedy ja do niego przybyłem. Szybko ruszyłem w górę żółtym szlakiem. W miejscu gdzie świeży śnieg niedostatecznie przykrywał lód założyłem raki. Dało to czas wspomnianej grupie na minięcie mnie. Okazało się że nie będę sam w górach.

Zawrat fot. Lesław Obłój
Często spoglądałem za siebie. Przepięknie wykesponowany Zaratowy Żleb i Zawratowa Turnia

Dlatego nie chcąc napierać szedłem niespiesznie, fotografując. Trasa była po części oblodzona, częściowo w świeżym, częściowo w starym mocno związanym i zlodowaciałym śniegu. Część trasy pokrywały kamienie. Wachlarz nawierzchni był bardzo urozmaicony.

Z podejścia fot. Lesław Obłój
Tu zaczęło być stromo, ale widoki nie pozwalały się nie obejrzeć
Czarny Staw ledwo widoczny

Podejście początkowo zbliżone do szlaku letniego. Później to dosyć stromy żleb a konkretnie jego cześć bliska masywowi Wierchu Pod Fajki i tak do samej grani. Prosto do góry. W końcowym fragmencie było miejsce gdzie na stromym odcinku żlebu obficie nagromadzony świeży śnieg się usypywał. Czasem udało się złapać skał, śnieg był dość suchy więc poddawał się łatwo, choć odsłaniał piarżyskową podstawę, co nie pomagało. Ale dało się bezpiecznie to rozwiązać.

Z podejścia fot. Lesław Obłój
Z ostatniego fragmentu trasy dobrze widać przebieg podejścia

Chętnie wybierałem fragmenty twarde - stworzone jakby dla szybkiego poruszania się w rakach. Choć prawdę mówiąc były dodatkowo nastromione przez nawianie śniegu i eksponowane. Cały czas korzystałem jedynie z kijków.

Krzyżne fot. Lesław Obłój
Po osiągnięciu grani : Reminiscencja poprzedniego wyjazdu - Krzyżne

W żlebie było dość chłodno, co typowe. Ale zimno zrobiło się dopiero po osiągnięciu grani, gdzie przyzwoicie powiało. Dalej szedłem granią w kierunku Orlej Perci. Na przełączce spotkałem wspomnianą wcześniej grupę - było nam dość ciasno. Po dłuższej chwili fotografowania należało iść dalej.

Lodowy fot. Lesław Obłój
Widoki na południe były wciągające. Cały czas z Lodowym Szczytem na czele

W oddali zobaczyłem Orlą Basztę i zamierzałem udać się w jej kierunku, aby w ten sposób znaleźć się na Orlej Perci. Zrobiłem kilka prób, ale warunki nie dały wystarczającej dozy bezpieczeństwa - było tam dużo świeżego śniegu. A zbocze strome. W końcu poszedłem śladem grupki, która to szła wprost granią.

Pośredni Grant fot. Lesław Obłój
Pośredni Granat (2234 m n.p.m.)

Używali asekuracji. Ja mimo propozycji od kolegi który prowadził grupę zdecydowałem się na przejście bez pomocy, tak troszkę obok ich, nieco inną drogą - uważałem że nie jest na tyle trudno aby się asekurować. Ale za sugestię wariantu przejścia i propozycję jestem wdzięczny. Wariant okazał się dobry.

Lodowy Szczyt fot. Lesław Obłój
Lodowy Szczyt (2627 m n.p.m.)
Tylko z Orlej Perci wygląda tak okazale, dziś cały masyw nomen omen w lodzie

Dalsza cześć trasy to już Orla Perć z wariantami zimowymi tam gdzie letni przebieg szlaku okazywał się niemożliwy do realizacji, lub mniej optymalny. Trochę wspinaczki trochę obejść. Dużo śniegu, czasem lód, a zawsze skała jak to na graniówce.

Dolina Pięciu Stawów Polskich fot. Lesław Obłój
Stawy i Schronisko w Dolinie Pięciu Stawów Polskich

Zejście z Zadniego Granata po szerokim polu śnieżnym i dalej do Zmarzłego Stawu, później przez żleb odpływowy z tegoż stawu . Nie było niestety tam zbyt dużo śniegu, za to miejscami lód. Trudno powiedzieć czy nie lepiej było by zejść letnim wariantem trasy.

Najwyższe szczyty fot. Lesław Obłój
Staroleśny Szczyt (2476 m n.p.m.), Gerlach (2655 m n.p.m.), Rysy (2503 m n.p.m.), Wysoka (2547 m n.p.m.)

Po opuszczeniu tegoż żlebu poczekałem po raz ostatni na moich towarzyszy fragmentu wycieczki i spiesznie udałem się do schroniska ponieważ czas naglił. A angielscy turyści znajdujący się w składzie tejże grupki od jakiegoś czasu wykazywali duże zmęczenie przez co nasze zejście nie było zbyt szybkie. Ale pomimo tego starałem się czekać na nich - szliśmy w końcu jakiś czas wspólnie i było miło.

Obejście fot. Lesław Obłój
Jedno z obejść mniej śnieżną i mniej stromą stroną

Nie miałem wszak gór "tylko dla siebie" jak lubię, ale w zamian : fragment trasy miło urozmaicony towarzysko. Po nawodnieniu w Murowańcu ruszyłem szybko w dół. W tym fragmencie trasy nadwyrężyłem (ciągle dokuczające) kolano, ale temu nie ma co się dziwić, po takim dniu schodzić po oblodzonym i śnieżnym lesie przy świetle księżyca...

Orla Perć fot. Lesław Obłój
Angielska reprezentacja forsuje Orlą Perć - fragment poza szlakowy

Pośpiech był wskazany bo ostatni bus miał jechać o 17:30, zdążyłem na tą godzinę. A busa jak to zwykle po sezonie nie było. Z pewną konsternacją skorzystałem z usług taksówkarza, powiększając o znaczny procent budżet wyjazdu.

Orla Perć fot. Lesław Obłój
Odcinek Orlej Perci

Wycieczka pięknie udana, zacna zimowa trasa w niejednoznacznych warunkach terenowych, zrobiona w niezłym tempie. Po niezrealizowanym Krzyżnem udany powrót w zimowe Tary Wysokie. Fotograficznie może bez rewelacji. W prawdzie zimowe Tatry to rarytas, i zdjęcia są solidne, ale słoneczna i prawie bezchmurna pogoda to nie jest coś co cenię w fotografii górskiej. Narzekać jednak nie ma co bo w tej porze roku bezpieczeństwo ma szczególnie dużą wartość. A dobra pogoda ma w nim niebagatelny udział. Umożliwia również osiągnięcie takiej prostej górskiej satysfakcji ze zrealizowania zamierzonego celu.

Dolina Pięciu Stawów Polskich fot. Lesław Obłój
Jeszcze spojrzenie na południową stronę. Wszystko piękne i zapraszające
© 2007-2014 Lesław Obłój