Test i ocena kosiarki akumulatorowej Greenworks GR2500407UB

Kosiarka :
Greenworks GR2500407UB

W standardowym zestawie producenta ale
z dodatkowym akumulatorem

Skąd na stronie fotografa recenzja kosiarki? Rzecz moża by prosto wyjaśnić: fotografowie gór, opisujący dodatkowo swoje wyprawy też miewają trawniki i lubią niekiedy poleżeć na króciutkiej trawie... Żeby nie było jednak zbyt przewidywalnie, to ja trawnika nie posiadam, a przyrodniczo i plastycznie rzecz ujmując preferuję długą trawę – nietkniętą nawet stopą co dopiero kosą. Czasem za to korzystam z innej - bardzo dużej murawy. Nazywa się Błonia i mieści się w Krakowie. Ale tym obszarem zajmuje się Krakowski Zarząd Zieleni, prawdę mówiąc nie wiem jakiej firmy sprzętem się posługując.
Duży zasób trawy do koszenia posiadają zaś moi rodzice, zapaleni działkowicze. Ta recenzja zawiera spostrzeżenia z użytkowania wspomnianego w nagłówku urządzenia firmy Greenworks na terenie należącym właśnie do nich. Obszar do skoszenia jest tam bardzo duży, występuje wiele gatunków trawy. Z powodu braku kosiarki murawy te były mocno zaniedbane. Rodzice nie są młodymi ludźmi, ale lubią dbać o swój „ogródek”. Czy taka kosiarka będzie właściwym rozwiązaniem dla ludzi starszych? Zobaczymy... Mam nadzieję iż pisząc tą recenzję pomogę komuś w wyborze sprzętu ogrodowego, sprawa z uwagi na nasycony rynek nie jest łatwą, ja jakiś czas temu szukałem podobnego opisu i nie znalazłem, może więc komuś (będącemu w podobnej sytuacji jak ja jakś czas temu) w ten sposób pomogę.



 - fot. Lesław Obłój
Kosiarka Greenworks GR2500407UB

Parametry (wg. producenta)

Zasilanie: akumulatorowe
Silnik: bezszczotkowy
Akumulator: Li-on (1x 4,0 Ah)
Napięcie: 40 [V]
Korpus: metalowy
Szerokość cięcia: 46 cm
Poziomy cięcia: 7
Min. wysokość cięcia: 19 mm
Max. wysokość cięcia: 76 mm
Pojemość kosza: 50 litrów
Czas pracy 4,0 Ah: 54 min
Waga: 21 kg


Pierwsze wrażenia i parametry

Kosiarkę GR 2500407UB przysłano w mocnym, grubym kartonie o wzmocnionych dodatkowo narożnikach. Zabezpieczenie do transportu bez zarzutu. Oprócz urządzenia głównego, kosza na trawę i dyszy wylotowej (używanej gdy nie korzystamy z kosza) w pudełku była ładowarka i 2 akumulatory. Standardowo jest jeden ale ja zamówiłem dodatkowy (o czym w dalszej części recenzji).
Montaż urządzenia jest banalny: nie wymaga narzędzi, ogranicza się do przykręcenia pałąka. Pomyślano o dodatkowych zaciskaczach połączonych ze śrubami uniemożliwiających poluzowanie się połączenia. Kosiarka prezentuje się doskonale. Dziwnie może zabrzmieć zachwyt nad prozaicznym skądinąd sprzętem ogrodowym, ale kosiarka wygląda na prawdę bardzo ładnie, rzekł bym ekologicznie. Wyglądem wyróżnia się zdecydowanie spośród konkurencji. Esteci powinni być ukontentowani. Przy tym odnosi się wrażenie solidności konstrukcji.

Taka górka nie była problemem - fot. Lesław Obłój
Taka górka nie była problemem

Budowa także nie budzi zastrzeżeń. Silnik bezszczotkowy, metalowy korpus, długie ostrze noża, regulacja wysokości ciecia. Wysokiej jakości nowoczesny akumulator Li-on. Ten typ akumulatora z uwagi na swoje parametry (znacznie przewyższające w istotnych aspektach inne typy akumulatorów) jak najbardziej nadaje się do zastosowania w tego typu sprzęcie jak kosiarki. W tym kontekście warto zwrócić uwagę na możliwość wielokrotnego ładowania, brak efektu pamięci, zdolność skumulowania dużej ilości energii (dla porównania w tej samej objętości i masie co w akumulatorach Ni-Mh akumulatory Li-Ion mogą zmagazynować dwa razy więcej energii !). To dlatego akumulatorki do tej kosiarki są małe, stosunkowo lekkie i pozwalają na długotrwałą pracę urządzenia (ile realnie może ona trwać omówię później). Należy tylko pamiętać iż takie akumulatory nie mogą być przechowywane w stanie rozładowanym – może to spowodować ich uszkodzenie.






Próby terenowe

Testy urządzenia wykonałem w niezbyt sprzyjających okolicznościach, jako że wszelkie trawniki na działce rodziców długo nie były właściwie pielęgnowane. Warunki pracy kosiarki były jak się zdaje trudniejsze niźli normalnie. Ale to tylko przysłużyło się testowi !

Eksploatacja

Miałem (podobnie jak i moi rodzice - dla których zdecydowałem się na to całe zamieszanie) wcześniejsze doświadczenia z kosiarką spalinową i elektryczną podłączoną przewodowo. Kosiarka spalinowa wymaga odpowiedniego serwisu, należy dbać o olej, o paliwo, o świece zapłonowe, rozrusznik. Samo uruchomienie wymaga energicznego szarpnięcia linką poruszającą rozrusznikiem. Taka kosiarka musi być przechowywana i transportowania wyłącznie w pozycji poziomej (chyba że wylejemy z niej płyny eksploatacyjne). Hałas silnika spalinowego większej mocy jest znaczny, niepodobna pracować bez ochronnych słuchawek. Są o to ewidentne wady, ograniczające użytkowanie takiego urządzenia w niektórych okolicznościach. Transport jest kłopotliwy, czyszczenie wymaga uprzedniego wylania płynów. Albo wjechania na podest – tak robili moi rodzice. Uruchomienie nie jest łatwe dla starszych ludzi. Podobnie jak eksploatacja wymagająca dostępu do paliwa, pamiętania o poziomie oleju itd. Opisanych wad nie dziedziczy kosiarka elektryczna. W standardowej wersji ma za to jedno inne, ale kolosalne ograniczenie. Potrzebuje gniazda zasilającego i przewodu. Jeśli ktoś ma malutki trawniczek przy domu, problem jest niewielki, choć nawet i w tym przypadku należy się liczyć z niebezpieczeństwami wynikającymi z użytkowania długiego przewodu zasilającego.
Na działce moich rodziców nie ma zasilania, a nawet gdyby takowe posiadali, to obszar ich trawników jest tak rozległy że obsłużyć tej działki za pomocą kosiarki z przewodem niepodobna. Jak byli trochę młodsi kupiłem im kosiarkę spalinową i obsługiwali ją z powodzeniem, choć opisane powyżej ograniczenia sprawiały jednak trochę kłopotu. Teraz z uwagi na podniesione powyżej problemy nie zdecydowałem się na takie (kłopotliwe) rozwiązanie.
Wybór padł na kosiarkę akumulatorową. Z pośród producentów i modeli dostępnych na rynku wybrałem Greenworks. Firmę (póki co) w Polsce jakby mniej znaną. Mnie to nie przeszkadza przeciwnie - dobrze koresponduje z moim charakterem. Będzie okazja coś odkryć niezależnie. Prawdę powiedziawszy kierowałem się budową i parametrami technicznymi urządzenia. Pewne znaczenie miała też cena w powiązaniu z obiecywaną (na podstawie parametrów) klasą. Tego typu kosiarka zapewnia łatwą i bezproblemową eksploatację. Uruchamia się ją jednym przyciskiem, można przewrócić na bok do czyszczenia. Łatwo zdejmuje się i zakłada kosz na trawę. Ładowanie akumulatorów nie jest trudne – ładowarka jest automatyczna. Nie ma brudu, hałasu i zapachów typowych dla kosiarki spalinowej. Zaś szumna nazwa „obsługa” i wszystkie niedogodności z tym związane nie przekraczają poziomu skomplikowania znanego z odkurzacza...
Jeśli miałbym się na tym etapie do czegoś przyczepić to sugerował bym producentowi zaprojektowanie jeszcze łatwiej i szybciej składanego pałąka - do transportu. W modelu który testowałem pałąk w prawdzie można zdemontować i tak kosiarkę włożyć do bagażnika ale nie dzieje się to aż tak ekspresowo. Czepiam sie? A tak, trochę tak.

póba koszenia na różnych wysokościach - fot. Lesław Obłój
Nie ma problemu z takim trawnikiem
póba koszenia przy różnych wysokościach noża

Koszenie

Czas przejść do sedna spraawy, kosiarkę zwykle kupuje się nie tylko po to aby ją podziwiać i analizować paramtery...

TRAWNIK OD ULICY

Na początek równy trawnik z wysoką choć niezbyt gęsta trawą mieszaną. Koszenie bezproblemowe, można jechać szybko, wolno, bez różnicy... w miejscach gdzie trawa była jeszcze trochę mokra silnik wyraźnie ciężej pracował wchodząc na wyższe obroty. Przy wolniejszej jeździe ten efekt był minimalny. Można śmiało korzystać ze wszystkich dostępnych wysokości cięcia. Kosiarka ma duże koła, obracające się bez oporu - prowadziła się lekko.

Dawno nie pielegnowana, mocna trawa rosnąca kępkami - fot. Lesław Obłój
Dawno nie pielegnowana, mocna trawa rosnąca kępkami

ŁĄKA POMIEDZY KRZEWAMI I PRZEJŚCIA

Trawa wysoka miejscami gęsta, mieszana z przewagą trawy łąkowej, powierzchnia miejscami nierówna. Mógłbym powtórzyć wszystko to co napisałem powyżej. Należy tylko rozsądnie ustawić wysokość koszenia i dobrać prędkość przemieszczania się. W niektórych miejscach jeśli zależy nam na króciutkiej trawie (a dzięki płaskiemu terenowi jest możliwe uzyskanie takiej) i lekkiej pracy kosiarki można się zastanowić nad koszeniem na dwa razy. Prawdę mówiąc kosząc ten teren spodziewałem się kłopotów. Tymczasem nic takiego nie wystąpiło. Przy pewnej dozie rozsądku koszenie nie nastręcza problemów. Trzeba tylko pamiętać o opróżnianiu kosza. Jeśli zaatakujemy gęstą trawę zbyt agresywnie (szybkim podjazdem), tudzież trafimy na kretówkę silnik nam się zatrzyma - awaryjnie. Nie ma w tym nic dziwnego. Jest to zachowanie prawidłowe i pożądane - po to aby go nie przeciążyć i nie rozładować zbyt szybko akumulatora. Silniki nie lubią pracować w stanie zwarcia!


TRAWA "SADOWA"

Jest to wyjątkowo mocna trawa, która rośnie kępkami i ścieli się po powierzchni. Gdy się ją pielęgnuje da się ponoć uzyskać pożądany efekt. W przypadku działki moich rodziców, ten teren nie był zadbany. Kępy trawy były mocne, wielkie, znacznie wystawały ponad powierzchnię gleby. Pod świeżą trawa były warstwy starego podgniłego siana. Nikt z okolicznych rolników nie podjął się koszenia tego obszaru – jakąkolwiek kosiarką! Powyższe dwa obszary kosili z powodzeniem moi rodzice, w przypadku tu opisywanego fragmentu działki postanowiłem spróbować wyłącznie sam. Najpierw skosiłem czubki kępek, lekko unosząc kosiarkę do góry inaczej ze względu na swą wysokość blokowały nóż, później wygrabiłem stare siano, „nastroszyłem” płożącą się trawę i skosiłem już niżej. Było kilka zatrzymań noża. Należało ostrożnie dobierać prędkość przemieszczania się. Ale udało się. Nie idealnie i łatwo ale własnie "jakoś" się udało. Raczej nie powinno się takiego miejsca ścinać, domową kosiarką - takie „trawniki” powinny być koszone tylko kosiarkami bardzo dużej mocy. Że się udało cokolwiek pozytywnego uzyskać, niezmiernie dobrze świadczy o urządzeniu Greenworks GR 2500407UB. Dodam iż każde następne kosznie na tym obszarze jest łatwiejsze, choc pewnie rozsadniej było by tam na nowo przygotować trawnik.

Sprzęt dla modych i starszych - fot. Lesław Obłój
Sprzęt dla modych i starszych
Koszenie trudnodostępnych miejsc


Trwałość akumulatorów i zasięg koszenia

Z uwagi na duży obszar trawy i brak prądu na działce rodziców zamówiłem z kosiarką dodatkowy akumulator. Jest to rozwiązanie bardzo wygodne. Wyjmujemy rozładowany akumulator, zakładamy naładowany i kontynuujemy pracę. W przeciwnym wypadku należy poczekać około 2 godzin na naładowanie akumulatora. Myślę że w przypadku dużych trawników i mniej cierpliwych użytkowników jest to rozwiązanie godne polecenia.
Jaki obszar można wykosić na jednym akumulatorze, ile godzin można pracować na jednym akumulatorze? To istotne pytania! Też chciałem to wiedzieć nim nabyłem tą kosiarkę. Powiem szczerze dalej nie wiem... Nie znam norm czy procedur (jeśli takowe w ogóle są) pozwalających na określenie czasu pracy kosiarki czy obszaru do skoszenia, takich które pozwalały by porównać różne urządzenia. Wydaje się iż z tego powodu dane podawane przez producentów mogą być całkowicie nieprzydatne. Dlatego ja też czasów i skoszonych pól powierzchni nie podam. Dlatego, bo z moich doświadczeń wynika iż czas (i obszar) koszenia na jednym akumulatorze zależy silnie od jakości trawy, od prędkości przemieszczania się, od stopnia pofałdowania nawierzchni. Nie pielęgnowana działka moich rodziców to raczej poligon niźli standardowa murawa – na pewno żaden wzorzec! Jedno mogę przyznać, pod względem długości i obszaru koszenia byłem pozytywnie zaskoczony. Szacuję że właściciele standardowych (normalnie pielęgnowanych) działek około 5 arowych mający jakieś minimalne doświadczenia w koszeniu prawdopodobnie dadzą radę zwalczyć swoją zieloność na jednym akumulatorze.

 Pokos jest bardzo drobno pocięty - fot. Lesław i Franciszek Obłój
Pokos jest bardzo drobno pocięty


Podsumowanie i ograniczenia

Powyżej w luźny sposób opisałem właściwości omawianego urządzenia. Próbując napisać to podsumowanie stwierdziłem że tak wyszło iż recenzja zawiera same pozytywy! Co mnie tylko cieszy, bo znaczy to tyle że wybrałem dobrą kosiarkę. Żyjemy jednak w świecie niedoskonałym więc postaram się o wskazanie kilku ograniczeń tego urządzenia.
Warto nadmienić że mimo iż jest to wysokiej klasy kosiarka, nie jest to urządzenie które poradzi sobie z wszelakimi chaszczami i przejdzie po wszystkim jak przysłowiowy przecinak. Do takich zastosowań są urządzenia specjalistyczne. Mogę za to potwierdzić że na jakiejkolwiek pielęgnowanej trawie przydomowej Greenworks poradzi sobie celująco, na mniej pielęgnowanej także bardzo dobrze z zastrzeżeniami które wskazałem szczegółowo, opisując koszenie. Wielkość trawnika do skoszenia jest ograniczona w zasadzie jedynie pojemnością akumulatora i cierpliwością koszącego. Kosiarka kosi cicho. Jest bez porównania ciszej niż w kosiarkach spalinowych. Kosiłem bez słuchawek, ale po 2 godzinach nieprzerwanej pracy jednak bębenki w uszach się nieco napinają, słuchawki ochronne mogą się więc przydać. Eksploatacja tej kosiarki jest przyjemna i bezproblemowa. Łatwość używania, czystość w wymiarze czystego powietrza, braku nadmiernego hałasu czy plam paliwa to duże i niezaprzeczalne atuty.
W mojej ocenie kosiarkę prowadzi się dość lekko - ja osobiście z prowadzeniem jej nie miałem nigdy problemów na żadnym z fragmentów na których ją testowałem. Tylko że ja jestem wysportowanym czterdziestoparoletnim facetem. Moi leciwi rodzice na płaskich i równych fragmentach radzili sobie także wyśmienicie. Tam gdzie teren był pofałdowany, kosz prawie pełny (50 litrów!) i jeszcze spore nierówności czasem jak obserwowałem ich poczynania bywało im już ciężko. Nie oznacza to że nie dawali rady, bo dawali i używają tej kosiarki już jakiś czas z powodzeniem. Ale gdyby mieli tak „zapuszczoną” trawę kosić częściej warto było by rozważyć kosiarkę z napędem. Nie rozpatrywał bym jednak tego jako absolutną konieczność tylko rzekł bym raczej przyjemną i opcję. Od kupna minęło już klika koszeń i rodzice są zadowoleni. Obłaskawili Greenworkasa. Odpowiadając więc na pytanie zawarte we wstępie, mogę potwierdzić : ta kosiarka to bardzo dobre urządzenie ogrodowe. Łatwe w obsłudze, skuteczne w działaniu do którego zostało zaprojektowane. Dla sprawnych ludzi w każdym wieku jak najbardziej godne do zarekomendowania.
Od siebie dodam, ostatnio zajmowałem się (można powiedzieć iż zawodowo) rowerami elektrycznymi, po doświadczeniach z nimi, gdzie stosuje się dokładnie tego samego typu akumulatory co w tej kosiarce wyzbyłem się do reszty wcześniejszej lekkiej rezerwy z jaką traktowałem urządzenia akumulatorowe większej mocy. Konkluzja jest taka: nie bójmy się kosiarek akumulatorowych, to naprawdę właściwy kierunek rozwoju. Wygoda bezpieczeństwo i wydajność – brzmi jak slogan reklamowy...? Chyba się zatrudnię w marketingu jakiejś firmy kosiarkowej!

© 2007-2018 Lesław Obłój