Tatry Zachodnie : Ciemniak zimą - wejście zimowe w mgle i niesamowitej grze świateł

21.02.2013

Dolina Kościeliska Kiry-parking [8:00] - Adamica - Piec- Upłazińska Kopa - Chuda Turnia - Ciemniak [12:50] (2096 m n.p.m) - Dolina Kościeliska Kiry - parking [16:10]

Wyjazd samotny. Autobusem o 4:40 z Krakowa. Pogoda zapowiadała się ładna i lawinowa dwójka, mimo ostatnich opadów śniegu - jak na tą zimę to skromnych. To wszytko dawało szansę na powodzenie wyjścia.

Z Polany Upłaz
Polana Upłaz pięknie pokryta śniegiem

O 8 ruszyłem z parkingu w Kirach. Było zimno. Już wtedy zauważyłem ślady raków na drodze. Gdzie indziej jak nie na Ciemniaka mógł ktoś iść w żelastwie od parkingu. Pod tym względem się nie zawiodłem. Dlatego do pewnego miejsca miałem trochę poprzecierany szlak. W wyższych i niekorzystnie wystawionych do wiatru partiach natychmist zawiewało ślady i trzeba było więcej pomyśleć nad przebiegiem trasy.

Na Polanie Upłaz
Na Polanie Upłaz

Już od parkingu sporo śniegu, im wyżej tym oczywiście więcej. Ale ścieżka przez las utwardzona na tyle że świeży śnieg zalegał warstwą od łydek a tylko miejscami do kolan. Od Admamicy szło sie w słońcu

Koło Pieca
Czwórce śmiałków udało się dotrzeć pod Piec - wskazują na Giewont ledwo majaczący we mgle
To był prawdopodobnie kres ich wędrówki na Ciemniaka

Na Polanie Upłaz doszły mnie z oddali dźwięki głośnej grupki. Postanowiłem zatrzymać się na posiłek i poczekać na nich. Miałem nadzieję że przynajmniej w kilku miejscach będą stanowić skalę do fotografii, nie wspominając o walorze bezpieczeństwa. Bo Tatry zimowe to jednak inna bajka. A sam rejon Ciemniaka jest dosyć niebezpieczny lawinowo, co pokazuje chociażby przykład wypadku lawinowego Artura Hajzera - na Ciemniaku właśnie.

Na ciemniak - fot. Lesław Obłój
Po raz pierwszy dzisiaj udało sie prawie zobaczyć masyw Ciemniaka (2096 m n.p.m.)

Wspomniana grupka posuwała się w bardzo wolnym tempie drugi i ostatni raz widziałem ich z góry jak odpoczywali przy Piecu. Nota bene znów chcąc mieć ich na zdjęciu musiałem poczekać. Wtedy postanowiłem robić swoje nie czekać już na nich na podejściu. Jak się później okazało była to dobra decyzja gdyż szybko zrezygnowali z ciemniakowych planów.

Na ciemniak - fot. Lesław Obłój
Znów kurtyna w górę - tym razem nie do końca

Do wierzchołka nad Piecem (o nieznanej mi nazwie) szlak zimowy pokrywa się z letnim. Teraz zaczynał się wariant zimowy. Zachęcony dobrym śladem poszedłem długim wariantem przez całą Upłazińską Kopę i Chudą Turnię. Dalej już podobnie jak w lecie przez Twardy Grzbiet. Miało to tą zaletę że unikało się brodzenia w kosówce, bo śnieg przykrywał ją niemal całkowicie. A grzbietem zawsze i łatwiej i bezpieczniej.

sceneria - fot. Lesław Obłój
Spojrzałem do tyłu...cóż za sceneria a dopiero szedłem tędy prawie bez widoczności

Trudności to wytyczanie trasy w śnieżnej pustce, tak aby zachować właściwy kierunek i bezpieczeństwo. Czyli unikając zagrożeń lawinowych (spore nawisy) i ryzyka poślizgnięcia - jako że szedłem bez raków.

chmury na ciemniaka - fot. Lesław Obłój
Warto się rozglądać. Znowu chmury i słońce pokazały spektakl

Śnieg to odmiay od betonu i lodu do sypiego ale już trochę związanego. Niebezpieczeństwo stanowiły nawisy w powiązaniu z wiatrem i słońcem. Zasadę jakiegokolwiek żelastwa wypełniały u mnie kijki trekingowe wielokrotnie również w zimie spełniające swoje zadanie. Posiadanie raków co prawda ułatwiło by sprawę - mam na myśli szczególnie fragment trasy od Chudej Przełączki na szczyt, ponieważ tam zalegał miejscami lód i beton.

Droga na Ciemniak - fot. Lesław Obłój
kolejne kroki

Jeśli chodzi o kierunek marszu to sporą niedogodnością były raz po napływające chmury - mgły. Wtedy należało na prawdę ostrożnie poczynać bo widoczność była ograniczona do klikunastu metrów - czyli w prakrtyce białość wrzechogarniająca.

Bystra- fot. Lesław Obłój
Bystra - tam też się pięknie działo

Ogólnie Trafił się dosyć mroźny dzień ale ze słońcem jak i wiatrem który był chwilami dokuczliwy. Szczególnie wysoko

Na granicy - fot. Lesław Obłój
Na granicy dwóch światów

Ciemniak osiągnąłem w dobrej formie. Spędziłem tam sporo czasu czekając aż rozwieją się mgły i dotrą ski-turowcy, których trójka podążała moim śladem. To od nich dowiedziałem się o zawróceniu przez wspominaną na początku czwórkę śmiałków.

Na Ciemniaku - fot. Lesław Obłój
Z obawą poszli w mgłę

Wariant powrotny to wszędzie gdzie się dało dupozjazd (niestety były to tylko bardzo krótkie odcinki). Trasę w dół zmodyfikowałem o tyle że od połowy Upłazińskiej Kopy poszedłem śladem turowców, co skróciło wydatnie drogę. Za to naraziło na trudności brodzenia w kosówce (czego z rana starałem sie uniknąć), chwilami się zapadało bardzo głęboko, a jak wpadł kijek to wraz z ręką do ramienia a i tak dna nierzadko nie osiągał. Na nartach to jednak inna sprawa. Więc ten wariant trasy w takich warunkach mocno kontrowersyjny.

Chuda Turnia - fot. Lesław Obłój
Chuda Turnia muśnieta słońcem

Szybko osiągnąłem dno doliny. Złapałem busa i autobus do Krakowa. Wspaniała trasa przy pięknej i ciekawej pogodzie, zrobiona w dobrym tempie, kolano oczywiście bolało, ale dało się wytrzymać. Z pośród wielu wycieczek na Ciemniaka w różych porach roku i warunkach właśnie ta dała mi najwięcej satysfakcji. Fotograficznie wyjazd wyśmienity - mgły, słońce chmury i piekny śnieg. Gdybym poczekał aż słońce zniży swoje położenie pewnie doczekał bym się widma brockenu. Ale należało schodzić.

Słońce walczy z mgłą - fot. Lesław Obłój
W chwilach gdy w zmaganiu słońca z mgłą następowała chwiejna równowaga
słońce w akcji masyw Ciemniaka - fot. Lesław Obłój
Rzut oka na fragment przebytej drogi.
Na pożegnanie. Po pięknym - także plastycznie dniu.
© 2007-2013 Lesław Obłój